BIAŁA SYPIALNIA -PO CIEMNEJ STRONIE MOCY

BIAŁA SYPIALNIA-MOJA BAZA

Halo, halo! Kto tu jest ze mną na tyle długo, że pamięta serię: biała sypialnia w wielu odsłonach? Dokładnie było ich już jedenaście! I nie umiem powiedzieć, dlaczego z nich zrezygnowałam. Edit. Już wiem. Zajrzałam do ostatniego wpisu z tej serii i sama tam napisałam, że zawieszam serię z braku czasu. 😉 Cieszę się jednak, że IKEA znów postawiła przede mną zadanie. Padło hasło: metamorfoza tekstyliami! I już wiedziałam, że to będzie mój ulubiony wpis w ramach naszej współpracy, a zawieszona seria zostanie wznowiona.

Prawda jest taka, że poprzednie odsłony cyklu, były efektem ubocznym mojej pracy dla IKEA i projektów DIY, które robiłam przez 4 lata na nieistniejący już blog tytuurządzisz.pl. Wiele razy, prezentując efekt końcowy jakiegoś projektu, przeobrażałam moją sypialnię bawiąc się kolorami i dekoracjami. Robiłam wówczas tyle zdjęć dodatkowych, że dzięki nim mogłam Wam pokazać na blogu, jak niewiele trzeba, żeby w ciągu godziny sypialnia zmieniła swój image. Dlatego, nie powinno dziwić, że to znów IKEA jest katalizatorem kolejnej odsłony serii. Metamorfozy mojej sypialni były również możliwe, głównie dzięki dwóm rzeczom: białej bazie – łóżko, ściany, półka, oraz właśnie tekstyliom.

MOC TEKSTYLIÓW

Jeśli kiedyś będzie Wam się chciało przejrzeć mój blog pod kątem projektów DIY, zauważycie, że bardzo wiele z nich to projekty z użyciem tkanin. Już jako 6-latka szyłam moim lalkom ubranka, a jako 16-latka skończyłam kurs krawiectwa. Widzicie więc, że tkaniny nie są mi obce i uwielbiam ich moc. Ubierają ludzi i ich domy. I ja z tego korzystam. Moje mieszkanie w ciągu ośmiu lat przeszło sporą metamorfozę kolorystyczną i to głównie przez wymianę tekstyliów we wnętrzach.

Tekstylia to zasłony, poduszki, pościel, rolety, koce, narzuty. Możecie nimi nawet obkleić meble, pudełka dekoracyjne, zrobić z nich plakaty lub siedziska krzesłom. Wszystko to robiłam. Mój blog wszystko to udokumentował. 😉 Tekstylia wyzwalają kreatywność. Każdy nowy katalog IKEA pokazuje, że tkaniny i to co można z nich zrobić, to temat rzeka. A ja z chęcią wchodzę do tej rzeki. Już wiecie, dlaczego przygotowanie tego wpisu, sprawiło mi ogromną frajdę.

DO 12 RAZY SZTUKA

Moją sypialnię dekorowałam już na 11 różnych sposobów. Znajdziecie je tutaj, tu , tu , tu i tu. Każda wersja, mimo iż różniła się bardziej lub mniej kolorystyką i stylem, była utrzymana w jasnych tonacjach. Kocham pomieszczenia pełne światła i jasnych kolorów. Nie ukrywam jednak, że trendy ostatnich sezonów na mroczne i intensywne barwy we wnętrzach też mi się podobają. Znam siebie i wiem, że długo jednak bym nie wytrzymała w pomieszczeniu z bardzo ciemnymi ścianami, meblami i dodatkami. Dlatego tym razem, postawiłam sama przed sobą zadanie. Chciałam by moja sypialnia, tylko przez zmianę dekoracji i tekstyliów, przeszła na ciemną stronę mocy. 😉

Utrudniłam sobie zadanie. Nie chciałam wymieniać całej kolorystyki i wywracać stylu pomieszczenia do góry nogami. Spośród kolorów, które już są w mojej sypialni, wybrałam te najciemniejsze i dobrałam do nich nowe, pasujące, ale jeszcze bardziej wprowadzające ciemne tonacje. Chciałam Wam pokazać, że wcale nie trzeba wielkiej rewolucji i wielkich pieniędzy, żeby sypialnia zmieniła swoje oblicze. I że nawet biel nie przeszkodzi mroczniejszym klimatom.

OD CZEGO ZACZĄĆ

W sypialni wszystko kręci się wokół łóżka. Planując zmiany, zaczęłam więc właśnie od niego. Czasy, kiedy łóżko przykrywało się szczelnie narzutą i to był szczyt porządku i dekoracji, są dawno za nami. Winny temu jest oczywiście Pinterest i instagram i te wszystkie zdjęcia fantazyjnie, przytulnie i nie zawsze pod linijkę pościelonych łóżek. 😉 Pościeli już nie zakrywamy. Stała się ona także ważną częścią dekoracji pomieszczenia. Zaczęłam więc od niej.

Od dłuższego czasu wybieram pościele bawełniane, jednobarwne i bez wzorów (skrycie marząc chociaż o jednej lnianej zmianie pościeli). Robię to celowo. Gdy uznam, że mam potrzebę coś zmienić, dodać jakiś kolor we wnętrzu, jest mi o wiele łatwiej to zrobić. Nie ograniczają mnie wtedy kolory wzorów na tkaninie. Wzorami bawię się na mniejszych i tańszych, a tym samym, łatwiejszych do wymiany dekoracjach (np.poduszkach). Do tej stylizacji wybrałam szarą pościel ANGSLILJA. Odnajdzie się w każdym zestawie kolorystycznym, a w tym przypadku była też w barwie, której rożne nasycenia będą budowały mroczniejszy klimat sypialni. Pomimo, iż w komplecie pościeli są poszewki na poduszki, dokupiłam też dwie granatowe ULLVIDE. Lubię mieszać zestawy, choć w tym wypadku, poduch nie żałowałam i wykorzystałam zarówno szare jak i granatowe poszewki.

Jeśli używacie dwóch kołder, tu też można poszaleć kolorystycznie i zabawić się formą. Wcale nie muszą być takie same. A swoją drogą, jesteście w teamie – jedna kołdra na parę, czy każdy ma swoją? Bo wiem, że wśród Was są zapewne dwie drużyny. Ja z mężem lubimy spać pod jedną kołdrą, choć nie raz, gdy starszy syn do nas przychodzi do łóżka, walczymy o każdy jej skrawek i zastanawiamy się, dlaczego nie mamy dwóch. 😉

PODUSZKI MAJĄ MOC

Poduszki to niezastąpiona dekoracja nie tylko sypialni. To między innymi one sprawiają, że wnętrze jest przytulne i chce się w nim przebywać. Do tego są praktyczne, bo nie leżą tylko dla ozdoby, a są używane w wielu sytuacjach. Łatwo zmienić ich wygląd, przez wymianę poszewek, a tym samym zmienić też charakter i styl pomieszczenia. I nadają się do najfajniejszej aktywności rodzinnej według mojego syna. Do bitwy na poduszki. 😉 Jak widzicie na zdjęciu, w naszej sypialni jest sporo amunicji do takiej walki. I mój syn to docenia, ha ha. Znajdziecie tam piękne lniane turkusowe poduchy GULVED , ciut mniejsze szare GURLI, czy SNOFRID, którą wykorzystałam inaczej, niż katalog sklepowy zaleca, czyli tyłem. 😉 Przód ma piękne paski, ale to tył bardziej mi pasował w tym przypadku.

Wkłady do poduch kupuję gotowe i głównie syntetyczne. Łatwiej jest je uprać i odświeżyć. A jak widzicie na zdjęciu, mam co odświeżać. Pewnie się zastanawiacie co ja robię z tymi poduchami w nocy. Czy śpię jak dawni królowie na siedząco opierając się o stos tych poduch, może obkładam się nimi, żeby nie spaść z łóżka? Poniekąd obie tezy mają w sobie trochę prawdy. Gdy czytam w łóżku lub karmię piersią syna, opieram się o wielkie poduchy, a mniejszymi obkładam się dla wygody. Gdy przychodzi jednak moment, że robi się nam ciasno na łóżku, szuflady w łóżku BRIMNES idealnie nadają się do przechowywania nadmiaru poduch.

POZA SCHEMATAMI

W dekoracji tekstyliami dobrze jest wyjść poza schemat. Pościel nie zawsze musi przykrywać narzuta, może być to na przykład koc. I nie musi być jeden. Ja wykorzystałam dwa pledy VARKRAGE. To ten sam model, różniący się tylko kolorami i obie wersje pasują do nowej stylizacji wnętrza. Rzucone ciut niechlujnie na łóżku tworzą wrażenie przytulności i zachęcają do wskoczenia i relaksu. Ułożona prosto i schludnie narzuta, powoduje, że szkoda mi burzyć ten porządek, wchodząc pod kołdrę. Czy tylko ja tak mam?

Pledy na kołdrze, nie są jedynymi, które wykorzystałam w tej aranżacji. Domyślacie się, gdzie znajduje się pled GURLI? Pełni rolę nowego obicia zagłówka. Do tej pory, wybierałam zawsze tkaniny kupowane na metry (ostatnio AINA), gdy chciałam zmienić pokrycie oparcia. Jednak melanżowy wzór i struktura koca świetnie przełamały gładkie materiały na łóżku i tym samym, zrobiło się ciekawiej. Dodatkowo, pled jest bardzo miły w dotyku, więc opieranie się o taki zagłówek to bardzo przyjemne uczucie.

Ciemne prześcieradło np granatowe ULLVIDE, choć mało je widać spod wszystkich poduch, kołder i koców, mogłoby pomóc przejść mojej sypialni na ciemną stronę mocy. Chciałam jednak zostawić sobie jakiś jasny promyk nadziei na powrót do tego co było, nawet ukryty tak głęboko. A tak na prawdę, to jestem wielką fanką białych prześcieradeł i tego chyba już nie zmienię. 😉

DEKORACJE

Zmieniając wystrój sypialni, choć skupiłam się na łóżku, nie mogłam zapomnieć o tym, co dzieję się w okół niego. A w przypadku mojej sypialni, co dzieje się na półce nad naszymi głowami. To, co tam stoi, ma także duży wpływ na cały wygląd pomieszczenia. I choć dla wielu osób, to kolejne miejsce do ścierania kurzu, ja bardzo je lubię, bo daje mi możliwość do częstych zmian małym nakładem sił i pieniędzy.

Jako fotograf bardzo lubię wszelkie domowe galerie i prezentacje rodzinnych zdjęć. Lubię też plakaty, ale i inne kreatywne formy prezentowane w ramach. Z tkanin robiłam już obrazy, które możecie zobaczyć w różowo czarnej odsłonie sypialni. Jest też łatwiejszy sposób wykorzystania materiałów. Jeśli mają ciekawy dizajn jak na przykład te z serii STOCKHOLM 2017, czy TORGERD, ich fragment włożony w ramę będzie świetnym plakatem. Ja tym razem wykorzystałam komplet grafik BILD, ale gdy na nie patrzę, myślę, że to świetne wzory na tkaniny. Nie sądzicie?

Kuchenny słój z serii IKEA 365+ i bukiet niebieskich świec KLOKHET, też mogą stanowić świetną dekorację. Oczywiście, ten bukiet świec używamy rozsądnie i z dala od tkanin, żeby nie puścić takiego dopieszczonego wystroju sypialni z dymem. Bo o odpowiedniej odległości lampki nocnej od poduch, koców i innych tekstyliów to na pewno wiecie? 🙂

Jest jeszcze jeden rodzaj tekstyliów, które mogą pomóc zmienić nam wygląd pomieszczenia. To wszelkie dywany i chodniki. Ocieplają wnętrze wizualnie, ale też miło jest postawić rano stopy na czymś miłym i miękkim. Nie ukrywam, że ja w domu nie mam akurat takich dekoracji z wygodnictwa. Dużo łatwiej i szybciej sprząta mi się podłogę bez dywanów, a już przy dwójce dzieci to ważny dla mnie aspekt. Kiedyś jednak odrobię te lata i dywany na pewno zagoszczą u mnie we wnętrzach. A tak swoją drogą, do tej stylizacji użyłabym moje chodnikowe marzenie, czyli LOHALS, naturalny tkany na płasko lub miły dla stóp i w moim ulubionym szaroniebieskim odcieniu STOENSE.

IKEA INSPIRUJE

IKEA inspiruje, brzmi jak slogan. Jednak, gdy skończyłam stylizować sypialnię i zrobiłam kilka zdjęć, ten zestaw kolorów wydał mi się dziwnie znajomy. Wtedy przypomniałam sobie moje ulubione wnętrze na Targach w Mediolanie, gdzie w 2017 roku robiłam fotorelację z Festivalu IKEA w ramach Design Week. Poniżej macie próbkę, tego wnętrza, a po więcej zapraszam na tę relację.

To ja teraz sprawdzę, czy ciemna strona mocy jest dla mnie, a Wy mi powiedzcie, czy zadanie, które sama sobie postawiłam, zrealizowałam z sukcesem? 😉

Ciekawa jestem też, czy często używacie tekstyliów do zmiany aranżacji w swoich domach. Może macie ciekawe i niekonwencjonalne pomysły?

Ps. Mąż powiedział, że według niego to najlepsza wersja naszej sypialni. I jakoś mnie nie dziwi jego wybór. 😉

ściskam

Iza

PROJEKT STARACHOWICE - ŁÓŻKO TAPICEROWANE
PROJEKT STARACHOWICE-STÓŁ NA TARAS

4 komentarze

  1. 22 lipca 2019 at 20:35 — Odpowiedz

    Ta wersja jest bardzo męska i nie dziwię się mężowi. Chociaż ja też z przyjemnością odnajduję się w ciemniejszych wnętrzach i w naszej sypialni jedna ściana jest antracytowa.
    Mnie jak zwykle urzekła kompozycja na półce nad łóżkiem i to jak umiejętnie zestawiasz ze sobą taką ilość gadżetów dekoracyjnych. Przede mną jeszcze długa droga 🙂
    PS My jesteśmy team dwie kołdry, bo każde z nas ciągnie na swoją połówkę a i w łóżku pojawiają się często nad ranem cztery bose stópki 🙂

    • 22 lipca 2019 at 20:42 — Odpowiedz

      Powiem Ci Agnieszka, że ja sama się zdziwiłam, jak efekt końcowy mi się spodobał. 🙂 A co do słów dot. półki to wielkie dzieki. Szkoda ze nie widzisz ile ja sie naskaczę wokół łóżka, żeby mi wszystko zagrało wizualnie. hahah..kondycja wtedy lepsza 😉
      Ja co raz częściej myślę o drugiej kołdrze, choć u nas kończy się tak, że mąż w nocy przynosi od syna z łózka i tak kończymy z dwoma 😉

  2. Małgosia
    23 lipca 2019 at 12:23 — Odpowiedz

    pięknie! jak zawsze zresztą. uwielbiam Twoje wczycie stylu i koloru. a lampa ścienna nad łóżkiem to też ikea?

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MENU

Back

Udostępnij