PASTELOWA KUCHNIA Z NUTĄ RETRO

Na blogu ponownie swoje 5 minut ma Projekt Starachowice i nie jest to ostatni raz w tym roku. Wiem, że go lubicie, dlatego w tym sezonie letnim zadbałam o materiał na posty. 😉 Zaczniemy od kuchni, bo możecie jej nie pamiętać, jeśli zaglądacie tylko na blog. Pastelowa kuchnia w Starachowicach ostatni raz pojawiła się tu aż 5 lat temu. Najwyższy czas zrobić mały update, który próbuję zrobić już od ponad dwóch lat.

Dlaczego udało mi się właśnie teraz? Miałam dobra motywację, bo kuchnia w ostatnim czasie zyskała nowe elementy-sprzęt AGD i akcesoria kuchenne Vintage Cuisine, które pięknie dopełniły całości i z tej okazji zrobiłam sesję zdjęciową, którą musiałam się z Wami podzielić. Same oczy mi się śmiały do tych kadrów. Poniżej macie małą dawkę, tego co Was czeka na końcu tego wpisu. Tam znajdziecie więcej zdjęć i mój komentarz do tych kuchennych gadżetów, które najbardziej przypadły do gustu użytkownikom kuchni w Starachowicach. Zanim jednak pokażę Wam pełen efekt końcowy tego pomieszczenia, zapraszam do pełnej lektury wpisu i przygód ze zmianami w tej pastelowej kuchni.

PASTELOWA KUCHNIA

POCZĄTKI

Dla przypomnienia, kuchnia przeszła generalny remont w 2015 roku. W całej metamorfozie dużą część stanowią projekty DIY i ponowne wykorzystanie przedmiotów, które już były w domu. Część rzeczy całkowicie zostało wymienionych, część odnowionych, część zyskało drugie życie w nowej funkcji. Baza kuchni powstała jako neutralne tło dla ulubionych pastelowych kolorów mojej mamy. Po więcej informacji zapraszam Was do wpisu o tej metamorfozie i na zachętę zostawiam jedno zdjęcie przed i po.

ZMIANY

Czy kuchnia przeszła znaczącą metamorfozę od ostatniego razu, kiedy widzieliście ją na blogu? I tak i nie. Wszystkie zmiany, które Wam dziś pokażę nie nastąpiły tego lata, ale przez kilka ostatnich sezonów (remontujemy tam tylko w sezonie wiosenno-letnim). Pastelowa kuchnia nie zmieniła układu, nie zmieniła kolorystyki. Stała się tylko bardziej kolorowa, przytulna i zyskała kilka nowych gadżetów, a część mebli w ramach odświeżenia wizerunku, zmieniło kolor. Bo jak to mówią, w miarę jedzenia apetyt rośnie. Tu apetyt na pastelowe kolory zrobił się jeszcze większy.

DREWNIANY WIESZAK DIY

Drewniane wieszaki to jeden z moich ulubionych elementów dekoratorskich, który jest zarówno praktyczny jak i estetyczny. W wymyślaniu ich różnych form i sposobów na zrobienie ich samodzielnie, bez fałszywej skromności napiszę, że jestem mistrzem. Na moim instagramie znajdziecie szybkie DIY na kilka rodzajów wieszaka w wersji niskobudżetowej. Jeśli jednak chcecie zrobić taki wieszak, jaki za chwilę zobaczycie na zdjęciach, to po instrukcję zapraszam Was do wpisu o mojej kuchni i wieszaku na wymiar.

Po co ten wieszak? Po pierwsze, ładnie urozmaicił wielką kafelkową białą ścianę, a poza tym jest gdzie zawiesić łapki kuchenne, deski do krojenia lub inne kuchenne „przydasie”. Dzięki temu, że wieszak robiliśmy z mężem sami, mogliśmy go wykonać dokładnie na wymiar ściany i dobrać kolor, który dobrze komponował się z całą kuchnią. Padło na żółty i po 3 latach nadal uważam, że to był dobry wybór.

KOLOROWE DRZWI DO ZMYWARKI

Drzwi do zmywarki stanowiły mały problem od początku metamorfozy kuchni. Okazało się, że do modelu urządzenia, które wtedy zakupiliśmy, nie pasowały standardowe drzwi z kuchni IKEA. Teraz są już systemy, które pozwalają obejść ten problem, wtedy ich nie było (albo my ich nie mogliśmy znaleźć). Poradziliśmy sobie z mężem robiąc drzwi samodzielnie z desek elewacyjnych. Deski zabezpieczyłam tym samym co blaty kuchenne, czyli białym olejem do drewna.

Niestety ta część pastelowej kuchni została mocno doświadczona przez kotkę (podrapała drzwi, gdy była sama w domu) i olej mocno pościerał się przy uchwycie. W zeszłym roku nie mogąc już patrzeć na tak zniszczone drzwi do zmywarki postanowiłam je odnowić. Jak wspominałam kilka akapitów wcześniej, w miarę jedzenia apetyt rośnie, dlatego drzwi zamiast neutralnego wybarwienia jak wcześniej, zyskały całkiem nowy kolor. Już mogę zdradzić, że z różu, żółci i mięty wybrałam ten ostatni (część z Was czeka od zeszłego roku na ten coming out) 😉 A przymiarki do koloru wyglądały tak:

Zdjęcia wykonane w 2018 roku i dwa lata później pokazują progres zniszczeń na drzwiach.

Zdjęcia wykonane w 2020 roku.

ODNAWIANIE DRZWI- JAK TO ZROBIĆ?

Jak odnowiłam drzwi na zmywarce? Olej, który był na drzwiach starłam ile się dało papierem o grubości 120. Sznyty po pazurach kota i inne ubytki wypełniłam szpachlą do drewna. Wszystko umyłam i odtłuściłam benzyną ekstrakcyjną. Następnie drzwi pomalowałam gruntem przyczepnościowym. Gdybym miała czas i siłę lepiej oczyścić drewno z oleju pominęłabym grunt. Na tak przygotowaną powierzchnię nałożyłam dwie warstwy farby Flugger (nr koloru 2492), a wszystko zabezpieczyłam dodatkowo lakierem akrylowym. Dlaczego zastosowałam jeszcze lakier? Bo kuchnia w Starachowicach używana jest intensywnie i przez wiele osób. Na zdjęciach wyżej sami mogliście zobaczyć progres zniszczeń w ciągu 2 lat. Przez ostatnie 6 lat nauczyłam się, że w tym domu wszystko trzeba zabezpieczać dwa razy bardziej.

KOLOROWYCH MEBLI CIĄG DALSZY

Jeśli w tym roku śledziliście mnie na instagramie i oglądaliście stories, które pojawiało się w lipcu i sierpniu, to wiecie, że nie próżnowałam. Dużo działo się remontowo, a ja gdy już się rozpędziłam, nic nie mogło mnie zatrzymać. Lifting więc przeszły meble, które miały jeszcze rok pozostać w niezmienionej formie. I tak stół-wyspa trochę wcześniej doczekał się swoich 5 minut w SPA.

Ten stół został wykonany ze starych desek podłogowych z jednego z pokoi w domu. Tak jak blaty kuchenne i drzwi od zmywarki został zabezpieczony białym olejem, którego już całe szczęście nie ma na rynku. Nie poleciłabym go w tym momencie. Oczyszczanie drewna z tego specyfiku okazało się bardzo pracochłonne i skomplikowane. W związku z tym, pierwotny plan aby cały stół wyglądał jak wcześniej (bielone drewno), został szybko zmodyfikowany. Dokładnie oczyściliśmy z mężem tylko blat, a nogi zostały zszorstkowane papierem ściernym i pomalowane kolorową farbą.

Jaki kolor wybrałam? Tu, jak w przypadku drzwi od zmywarki, też miałam spory wybór kolorów, bo pastelowa kuchnia otwiera swoje kolorowe wrota, więc można szaleć i w dodatkach i w kolorach mebli. Ponieważ był już żółty wieszak oraz miętowe drzwi to nogi wyspy pomalowałam na różowo. Także użyłam farby Flugger, tym razem w kolorze nr 3393. Blat wybieliłam ługiem i zabezpieczyłam lakierem do podłóg, bo akurat taki miałam na stanie. Czy to się sprawdzi, zapytajcie mnie za rok. Na ten moment mogę tylko powiedzieć, że z blatu bardzo łatwo usuwa się wszelkie zabrudzenia, a kontaktu z jedzeniem nie ma, bo od tego są deski i talerze.

GALERIA ŚCIENNA

Pastelowa kuchnia w Starachowicach to nie tylko miejsce w którym się gotuje, ale także je. Ważnym miejscem w tym pomieszczeniu jest stary stół odmalowany na biało, otoczony kolorowymi krzesłami. W to lato przeszły one generalny remont, bo zostały mocno doświadczone przez życie przez ostatnie 6 lat. Ja również wyciągnęłam wnioski i mocniej zabezpieczyłam farbę, lakierując krzesła po nadaniu im koloru.

Ten wielobarwny kąt rok temu stał się jeszcze bardziej kolorowy, gdy na ścianie zawisła galeria plakatów. Oczywiście wszystkie obrazki musiały być w barwach pasujących do całego wnętrza. W tym momencie nie znajdziecie wiele równie kolorowych kuchni w polskim internecie. 😉

KOLOROWE DONICZKI ŚCIENNE

Gdyby komuś było jeszcze mało koloru, albo mało roślin, to zadbałam i o ten aspekt. W zeszłym roku pojawiła się pierwsza doniczka ścienna w kolorze miodowym, potem dołączyła do niej jasnoróżowa. Może kiedyś będzie ich więcej. Zanim zyskały stałych mieszkańców, ich funkcją było -„wazonowanie” 😉

PASTELOWA KUCHNIA I RETRO DODATKI

Kuchnia w Starachowicach to całkowity eklektyzm, ale pastelowe kolory i stary PRL-owski kredens nadają temu wnętrzu nutę retro. W tym roku ta nuta stała się głośniejsza dzięki kilku dodatkom w miętowych i kremowych kolorach, które mam wrażenie były szyte na miarę tego wnętrza. Co mam na myśli pisząc o retro dodatkach? Wyposażenie AGD i kuchenne akcesoria VINTAGE CUSINE. Miałam ogromną frajdę i możliwość przetestowania wraz z mamą kilka urządzeń i akcesoriów tej marki. Dzięki temu dobrałyśmy idealnie wyposażenie z oferty VERSTORE do kuchni w Starachowicach. Miętowa seria idealnie wpasowała się w pastelowe wnętrze. Sami zobaczcie!

W ramach współpracy testowałyśmy elektryczny czajnik z termometrem, przenośne radio z głośnikiem bluetooth (hit wśród domowników), żeliwne, emaliowane garnki i patelnie (wszyscy gotujący w rodzinie przetestowali i właśnie mamy ulubione garnki w domu), młynki na pieprz i sól, mikser planetarny, blender kielichowy (ze szklanym kielichem!), wagę czy mikrofalówkę. Ta ostatnia zachwyciła dizajnem moją mamę i również została w pastelowej kuchni Starachowickiej. Padło jednak na kremową wersję mikrofali by zrównoważyć miętowy zawrót głowy.

CZUJĘ MIĘTĘ DO TEJ KUCHNI

Wykonanie sesji zdjęciowej, którą będziecie oglądali poniżej to była jedna z przyjemniejszych estetycznie fotorelacji jaką robiłam. Fajny dizajn na co dzień w otoczeniu jest ważny i bardzo mi się podoba, że marka Vintage cuisine to wie. 🙂

To małe zgrabne radio, wygląda niepozornie, ale ma zadziwiająco mocny głośnik i bardzo dobrze oraz czysto łapie fale radiowe. Plus za ładowanie na USB i możliwość podłączenia muzyki z telefonu czy tabletu przez bluetooth. Mój mąż muzyk daje 5* 😉

Blender nie dość że ładny, to ma jeszcze duży szklany kielich i mocne ostrza dające radę i z lodem i z orzechami. Same zalety. Ps. przepis na dobry, sprawdzony koktajl z jarmużem poszukiwany. Ktoś, coś? 🙂

Łyżki i szpatułki kuchenne najbardziej lubię w wersji silikonowo-drewnianej. Nie ma dla mnie bardziej estetycznego i funkcjonalnego jednocześnie połączenia. Ten zestaw musiał się znaleźć w pastelowej kuchni.

Mały tip: pokrywka od dużego żeliwnego garnka pasuje do patelni.

Czajnik w którym możesz ustawić temperaturę wody, do której ma się zagotować. Marzenie każdej mamy karmiącej w nocy swoje dziecię mlekiem z butelki, lub smakosza zielonej herbaty.

Żeliwne garczki zawsze kojarzyły mi się z francuskimi wiejskimi kuchniami i gotowanymi w nich pysznościami. I już wiem, że słowo pycha i te garnki to dobre skojarzenie i wcale nie musi się ono zdarzyć we Francji. Jakie smakołyki mój mąż i moja mama już w nich zrobili w starachowickiej kuchni, mniam. A najlepsze w nich jest to, że mogą być używane na każdej płycie kuchennej i również w piekarniku. Jedyny minus: na głodnego pokrywki nie podniesiesz. Trzeba mieć siłę i muskuły, bo żeliwo swoje waży!

Pastelowa kuchnia w domu w Starachowicach nabrała przytulności i funkcjonalności na wielu płaszczyznach. Cieszę się, że mogłam spełnić marzenie mojej mamy i stworzyć kolorowe miejsce w jej ulubionych barwach i co sezon dopieszczać je coraz bardziej. W to lato była to odnowiona wyspa i miętowe AGD w stylo retro. Polecam Wam zabawę kolorem i w dekoracjach i w wyposażeniu. Bo nawet ja, która ostatnio do gotowania podchodzę jak do jeża, już szykuję jadłospis do zrealizowania w żeliwnych garczkach i patelniach, bo gdy na nie patrzę, to aż mi się chce! A chęci to połowa sukcesu.

ściskam

Iza

Wpis powstał przy współpracy z Vintage Cuisine

ARMATURA ŁAZIENKOWA -DESIGN UŁATWIAJĄCY ŻYCIE
DREWNIANA LAMPERIA W SYPIALNI

4 komentarze

  1. 27 sierpnia 2021 at 10:14 — Odpowiedz

    Pięknie i kolorowo Izo, podziwiam konsekwencję kolorystyczną.

    Ściskam

    • 27 sierpnia 2021 at 14:01 — Odpowiedz

      Jeśli mam Renia jakieś odchylenia od normy to zapewne swir w kwestii konsekwencji kolorystycznej. Chciałabym być tak konsekwentna z dziećmi 😅 . Dzięki za komentarz 💙

  2. Olimpia
    27 sierpnia 2021 at 19:41 — Odpowiedz

    Pienie, super treść i piękne pastelowe kolory, które uwielbiam bo czuje się w nich najlepiej. Grafiki dopełniły piękne dodatki w kuchni.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

MENU

Back

Udostępnij