SYPIALNIA-METAMORFOZA, KOLOR NA ŚCIANIE
W ciągu ostatnich 6 lat moja sypialnia przechodzi ciągłe metamorfozy (jak cała reszta mieszkania). Choć wiele w niej zmieniam, to do tej pory było kilka stałych elementów. Myślałam, że te niezmienne punkty będą dłużej constans. Jeden z nich właśnie wypadł z tej puli. Mieszkamy we własnych czterech kątach od sześciu i pół roku. Ściany malowane były tylko raz, na biało. Przyszedł czas na ich odświeżenie. Pod koniec zeszłego roku zaplanowałam odmalowanie wszystkiego zanim zacznie się sezon wiosenno-letni i większość swoich sił skupię na projekcie Starachowice. Wybór koloru nie zaprzątał mojej głowy. To było oczywiste- biel!
JEŚLI NIE BIEL, TO CO ?
A jednak, pierwsze podmuchy wiosny przywiały chęć na większe zmiany. A w sypialni dawno już nic się nie zmieniało. Najłatwiej zmianę wprowadzić kolorem. I to robię na bieżąco poduchami, czy kolorem zagłówka. Chciałam czegoś więcej. Zaczęłam myśleć o tapecie albo jednej kolorowej ścianie. W tym czasie w moje ręce wpadł katalog z nową kolekcją kolorów farb Tikkurila Minerals. To się nazywa zrządzenie losu 😉 Piękna stonowana paleta barw inspirowana naturą. Bardzo spodobały mi się ich subtelne odcienie. Już to, że zastanawiałam się nad ciepłymi barwami (straw i terracotta), których nie tak dawno pozbyłam się z moich wnętrz, może świadczyć o tym, że wszystkie kolory bez wyjątku są intrygujące. Ostatecznie ograniczyłam się do palety w odcieniach zieleni i niebieskości ( a to niespodzianka 😉 ).
Początkowo myślałam o czymś mocnym i intrygującym jak granatowa ściana ( ink), ale moja sypialnia nie jest bardzo jasna wbrew pozorom i bałam się, że ten kolor w dużej ilości mnie przytłoczy. Podobają mi się ciemne wnętrza, ale na zdjęciach. W wyborze koloru pomogliście mi na instagramie, za co Wam dziękuję. Co prawda wyszło na to, że poszłam za głosem mniejszości ankietowanych, ale im więcej głosów oddawaliście na szary błękit ( secret), tym bardziej miałam ochotę na piękny szałwiowy odcień zieleni ( serpentine). Moja przekora wzięła górę. Odrobinę bałam się efektu końcowego, ale potrzeba zmian była silniejsza.
Zanim pomalowałam sypialnię, wypróbowałam kolory na dwóch potencjalnych ścianach. Bo tu też miałam dylemat. Którą ścianę wybrałam i dlaczego dowiecie się niżej. Aby być pewną wyboru, pomalowałam farbą jeszcze dwa małe przedmioty. Jednym z nich było tekturowe pudełko ( ten patent już znacie), a drugą rzeczą grzbiet drewnianego segregatora. Mogłam przemieszczać kolor w różne miejsca i patrzeć jak zmienia odcień w zależności od światła. Dzięki temu efekt końcowy na ścianie już mnie nie zaskoczył.

SYPIALNIA PRZED METAMORFOZĄ
Zanim pokażę Wam efekt końcowy zmian w sypialni, muszę przypomnieć tu jak sypialnia wyglądała chwilę przed wyniesieniem wszystkiego i rozpoczęciem działań malarskich. 😉 Dawno jej tu nie pokazywałam, będziecie mogli sobie przypomnieć.
SYPIALNIA PO METAMORFOZIE
Lubiłam swoją sypialnię w tej wersji. Choć oznak minimalizmu, tak wskazanego w miejscu wypoczynku, tu nie znajdziecie, to dla mnie jest idealnym miejscem relaksu. W trakcie malowania ścian, gdy wszystko zostało wyniesione z sypialni miałam plan pozbycia się połowy rzeczy. I choć przewietrzyłam szuflady i zakamarki, to jednak echo w pustym pokoju, to nie jest mój ulubiony dekor.
Zanim pomalowałam ściany, zagipsowaliśmy z mężem wszystkie dziurki, dziury i wgłębienia po obrazkach i karambolach zabawek mojego syna.Trochę tego było. Po zeszlifowaniu nadmiaru gipsu odkurzyłam wszystkie ściany. Ciekawa jestem jaki Wy macie sposób malowania wnętrz jeśli ściany są w innym kolorze niż sufit. Zaczynacie od góry czy od boków? Ja w obawie, że pochlapałabym białą farbą moja nową szałwiową ścianę, zaczęłam od sufitu. Potem powinnam pomalować wszystkie ściany na biało i na koniec zostawić sobie ścianę na kolor. Ja jednak byłam tak ciekawa efektu, że zaczęłam właśnie od ściany, która miała dać „efekt wow”. I tu jest pytanie, która to ściana i dlaczego ?
JEDNA ŚCIANA W KOLORZE, ALE KTÓRA ?
Jeśli decydujemy się malować jedną ścianę w sypialni, najczęściej wybieramy ścianę za łóżkiem. Ja tę ścianę chciałam mieć białą. To jest ta część sypialni, gdzie najczęściej szaleję z kolorami zmieniając kolor pościeli, poduch czy zagłówka. Biel jest dla mnie dobrą bazą do tych zmian. Do konkurencji stanęły tylko dwie ściany. Ściana naprzeciwko łóżka i ściana z oknem. Głównym argumentem za ścianą pierwszą była jej duża powierzchnia. Z drugiej strony, ta duża powierzchnia mogła być też jej minusem. Obawiałam się zielonej poświaty od ściany na całym wnętrzu. Poza tym podziwiać jej piękny kolor mogliby głównie użytkownicy łóżka. 😉 Kolejny minus to biały grzejnik, od którego cały czas próbuję odwrócić uwagę. Kolorowa ściana podkreśliłaby tylko jego obecność.
Po tylu argumentach przeciw, już wiecie którą ścianę wybrałam. Ściana naprzeciwko wejścia, z oknem (nie pada na nią światło), o dość małej powierzchni, dodatkowo zasłonięta częściowo meblami. Widać ją od razu po wejściu do pokoju, dzięki niewielkiej powierzchni, nie przytłacza (a tego nie chciałam). Delikatny kolor w zacienionym miejscu nabrał głębi i wyrazistości, a białe meble na kolorowej ścianie nabrały charakteru. Mnie osobiście efekt końcowy pozytywnie zaskoczył. Obawiałam się, że wkrótce po pomalowaniu będę chciała zamalować ją ponownie na biało, ale nic z tych rzeczy. Nadal mnie zachwyca. Mam wrażenie, że była tu od dawna. Spójrzcie i sami oceńcie. Podoba się Wam ta metamorfoza ?
Przy takich zestawieniach najlepiej widać zmiany. I chociaż nie wszystko wróciło jeszcze na miejsce, to efekt metamorfozy jest już bardzo dobrze widoczny. Jeśli zastanawiacie się, czy przemalowałam też krzesło, czy zmieniłam kolor w photoshopie, to rozwieję Wasze wątpliwości. Mam dwa takie same krzesła w różnych kolorach.
Często jedne zmiany pociągają za sobą kolejne. U mnie, po malowaniu ścian padło na wymianę stolików nocnych i lampek. A ponieważ jeszcze nie znalazłam tego czego chciałam, a na poprzednie szafki już nie mogłam patrzeć, pojawiła się opcja tymczasowa. Mam nadzieję, że tradycyjnie tymczasowość nie będzie najtrwalsza ;). Jak tylko uda mi się doprowadzić kolejne zmiany do końca, pokażę Wam co tym razem wymyśliłam.
Drewniane grzbiety segregatorów albo obklejam papierem lub materiałem, albo maluję. Jeden z nich ma ten sam kolor co ściana. Ponieważ farba jest bardzo wydajna to nadal zostało mi jej sporo do wykorzystania. I mam już plan co z nią zrobię. Ciekawi ?
Zastanawiałam się jak bardzo zdominuje mi ten kolor całe pomieszczenie i ile moich dodatków i dekorów będę musiała wymieniać. Okazuje się, że wszystko do siebie super pasuje, a kolor zainspirował mnie do większej ilości dodatków w ciepłym odcieniu drewna. Wszystko zaczyna coraz bardziej odzwierciedlać to, co mi aktualnie w mojej wnętrzarskiej duszy gra. Dodatkowo mój ukochany niebieski kolor nabrał szlachetności w towarzystwie zieleni w odcieniu szałwii.
Jeśli chcielibyście pomalować swoje ściany tym kolorem to podpowiadam, że do metamorfozy użyłam matowej wersji farby Tikkurila Optiva w kolorze Sserpentine V447 z nowej kolekcji kolorów Tikkurila Minerals. Ścianę malowałam dwa razy i to zupełnie wystarczyło, aby kolor ładnie pokrył. Polecam też do metamorfoz tekturowych pudełek i drewnianych segregatorów 😉
A na koniec, przeżyjmy to jeszcze raz. Before & after.
Zaskoczyłam Was wyborem koloru ? Podoba Wam się efekt po zmianie ?A może uważacie, że mój wybór ściany i koloru nie był tym najlepszym ? Będzie mi miło jeśli napiszecie o swoich wrażeniach.
ściskam
Iza
10 komentarzy
Mnie trochę ten kolor zaskoczył… Ale tylko dlatego, że w ankiecie na insta głosując na niego, widziałam, że jestem w mniejszości 😉 Moim zdaniem ten błękitny odcień byłby za chłodny. A tak jest super. Niezmiennie podziwiam tę Twoją sypialnię i głowię się, jak to jest, że przy tylu elementach dekoracyjnych nie ma się wrażenia chaosu. Jesteś mistrzynią po prostu. Ja raczej z tych minimalistycznych, ale Twoją sypialnię uwielbiam 😊
No właśnie byłam zaskoczona wynikami ankiety 😉 I jakoś taka przekora się we mnie odezwała i stąd ta szałwia. Ale nie żałuję wyboru 🙂 W kwestii nadmiaru dodatków a braku chaosu, to wydaje mi się że kluczem jest ograniczenie gamy kolorów. Ale mogę się mylić 😉 dzieki za miły komentarz 🙂
Iza cóż ja mogę napisać-no jak zwykle bardzo mi się podoba. Wnętrze jest tak dopracowane. Idealnie połączone wszystkie dodatki. Każde zdjęcie piękne. A kolor ściany – no piękny. Jakoś mnie ten wybór nie zaskoczył. Fajnie wyszło naprawdę! Buziaki
Lubię Twoją sypialnię w każdej odsłonie, ale tak jak piszesz ten kolor na ścianie podkreślił jeszcze biel mebli i efekt jest świetny! Cała gama kolorystyczna, rattanowe elementy i wszystko baaardzo w moim guście (ale to już chyba wiesz ;)) P.S. A ja już głosując w ankiecie przeczuwałam, że i tak zrobisz według swojego zamysłu 😉 Sama tak mam 🙂
Wychodzi na to, że jestem ignorantką, bo kiedy na Insta zobaczyłam zapowiedź postu, to nawet nie załapałam, że zmienił się kolor ściany. Może to jednak świadczyć też o tym, że świetnie tam pasuje i komponuje się z całą resztą 🙂
Niedługo wraz z moim partnerem będziemy urządzać nasze pierwsze mieszkanie. W poszukiwaniu inspiracji natrafiłam na Twojego bloga i nie żałuję ani trochę. Jeszcze nigdy nie spotkałam się z taką dozą inspiracji 🙂 Oby tak dalej!
Dziękuję. Bardzo mi miło czytać takie komentarze. Cieszę się, że inspiruje i trzymam kciuki za bezproblemowe urządzanie mieszkania 🙂
Witaj Izo, dopiero dziś odkryłam Twoją stronę, Twoje klimatyczne zdjęcia oraz, co oczywiste, Twoją przestrzeń. Będę jeszcze z nią zapoznawać się jakiś czas, inspirować się zapewne też, ponad wszystko podziwiać, bo Twoje kolory są moimi kolorami. ) Mam pytanie i liczę na Twą pomoc, bo nie znajduję informacji na stronie (ani w komentarzach), a interesują mnie nazwy/symbole użytych farb – przede wszystkim tej do pomalowania ściany oraz przemalowania krzesła. Cudne, po dwakroć, cudne! Pozdrowienia!
Hej Kasia,
Miło mi, że tu trafiłaś i ci się podoba 🙂
Co do koloru ścian, to cały post jest mu poświęcony i jest w nim mnóstwo linków do tej konkretnej farby- Tikurilla serpentine.
Krzesło malowane jest farbą do ścian Flugera. Niestety nie pamiętam teraz nr koloru. Wybierałam z mieszalnika.
Witam, super dopasowane kolory i świetne pomysły tworzą spójną całość! Farba użyta do pomalowania ścian na prawdę prezentuje się wspaniale. To wszystko jeszcze jakby było mało przedstawione w postaci super zdjęć, naprawdę genialna robota!