FUERTEVENTURA ALL INCLUSIVE

FUERTEVENTURA ALL INCLUSIVE

Wpis promujący biuro podróży ??? Yyy, no nie.  A jednak pierwszy raz w życiu wszyscy wybraliśmy się w podróż all inclusive. Wszyscy, czyli ja i panowie Y. Czy powtórzymy ?  Nigdy nie mów nigdy, ale będę starała się jednak mniej all i mniej inclusive. Choć panowie Y chyba nie mieli nic przeciwko. Szczególnie mój syn. Dla mnie karą było zostanie w ciągu dnia w hotelu, dla mojego syna wyjście z niego. Dlatego przez tydzień (bo tylko tyle byliśmy) staraliśmy się uszczęśliwić wszystkich.

Dlaczego zdecydowaliśmy się tę opcję ? Nie ukrywam, że zorganizowane podróże to dla mnie ostateczność. Lubię panować nad organizacją i mieć jednak większy luz i przestrzeń na spontaniczność w przemieszczaniu się po odwiedzanym kraju. Jednak teraz jako główny organizator naszych rodzinnych wojaży zaniemogłam. A dokładniej (co zobaczycie na zdjęciach, lub już wiecie jak śledzicie mnie na instagramie ) zostałam pokonana przez ciążę.  Druga jest zupełnie inna niż pierwsza. Ta wyssała ze mnie totalnie energię (tłumaczy to też ciszę na blogu w ostatnich miesiącach).

Bardzo chciałam, żebyśmy po raz ostatni w takim składzie rodziny wyjechali gdzieś razem. W okresie wakacyjnym nam się nie udało i tak na prawdę początek listopada to był jedyny termin, kiedy mogliśmy to zrobić. Szanse na to, że zorganizuję taki wyjazd sama określiłabym na jakieś hmm 5%. Czy żałuję, że wybrałam zorganizowany wyjazd ?  I tak i nie. Wszystko ma swoje plusy i minusy, o których napiszę w dalszej części wpisu.

LATO ZIMĄ

Miałam nie robić tego wpisu. Tym bardziej, że w ostatni dzień listopada, większość blogosfery żyje już tylko świętami i wszystkie wpisy nawiązują właśnie do tych dni. I ja się nie dziwię. Też już łapię nastrój. Z drugiej strony te kierunki świata to całkiem bliska opcja na ciepło w środku zimy. A nie wszyscy chcą spędzać tradycyjne Boże Narodzenie lub Sylwestra w Polsce. Widziałam też kilka ciekawych i tanich opcji na last minute w grudniu. Może alternatywa do świątecznych porządków ? 😉

Ciepło

Zacznijmy od tego, gdzie leży Fuerteventura i dlaczego jest taka fajna. Jeśli zajrzycie do wyszukiwarki będziecie wiedzieć, że to jedna z kilku Wysp Kanaryjskich, należących do Hiszpanii, lecz geograficznie to już Afryka. Leży mniej więcej na tej samej wysokości , na której tuż obok ( 100 km) zaczyna się Sahara. Z czym Wam się kojarzy pustynia ?  Z piaskiem, słońcem i ciepłem. I namiastkę tego znajdziecie na Fuercie. Trzeba jednak pamiętać, że to wyspa na oceanie i temperatura nie osiąga jednak takiej skali jak na kontynencie. Jednak nie przemarzniecie o żadnej porze roku.

Piasek

Lubicie piaszczyste plaże i wydmy ( namiastki pustyni) ? Ja uwielbiam. A to właśnie znajdziecie na wyspie. Oczywiście nie cała wyspa to jedna wielka wydma. Przeważają dość księżycowe widoki, bo środek wyspy to masyw wulkaniczny. To połączenie z pięknymi plażami i turkusowymi  wodami oceanu robią niezapomniane wrażenie. A piaszczystych plaż jest tam podobno aż 150. I to jedyna wyspa kanaryjska z taką ilością piaskowego wybrzeża. To największe i najdłuższe znajduje się na południu wyspy w części zwanej Jandia i nazywa się Playa de Sotavento.

Wiatr

Jedną z cech szczególnych wyspy jest wiatr. Wieje tam zawsze. Mocniej lub słabiej. Może być to wadą jeśli wybieracie się np w listopadzie, bo wieczory wtedy są chłodniejsze.  Warto wziąć ze sobą ciepłe bluzy a nawet bawełniane czapki. Latem natomiast przynosi upragnione ochłodzenie. Jest też ogromną zaletą dla fanów sportów wodnych. Ta wyspa to mekka dla wszelkiego rodzaju surferów. Jeśli jedziecie z dziećmi, zabierzcie ze sobą latawce. Puszczanie ich na ogromnych piaszczystych plażach to super frajda. A jedna z plaż na Dunes de Corralejo  nie daleko jedynego kompleksu hoteli w tym Parku Narodowym jest chyba całoroczną imprezą latawcy wszelkiego rodzaju. Poniżej znajdziecie trochę zdjęć z tego miejsca.

NOCLEGI I PODRÓŻE

W kwestii noclegów nie będę dobrym doradcą, bo mieszkałam w hotelu z opcją all inclusive. Wiem jednak, że można wynająć kwatery i pokoje przez portale typu airbnb. Będzie taniej niż w hotelu i wcale nie gorzej. Więcej o tym możecie poczytać u Kasi z Travelicious 

Jeśli zastanawiacie się jak duża jest wyspa, czy jest na niej co robić poza plażowaniem i jak się po niej poruszać, to postaram się co nie co podpowiedzieć. Nie będę w tej kwestii fachowcem, bo byliśmy tylko tydzień i była jedna rzecz, która nas ograniczała. Wyspa nie jest duża. Są tacy, którzy wynajmują samochód na cały dzień i zwiedzają całą wyspę. Wydaje mi się to lekkim zaliczaniem punktów na mapie, więc tej opcji nie będę promować.

najem samochodu

Jeśli już jesteśmy przy wynajmowaniu samochodów. Jest to chyba najlepsza, najpopularniejsza i najwygodniejsza opcja podróży po Fuerteventura. Wynajęcie samochodu na cały dzień to koszt około 45 EUR i to się opłaca. Zaraz wytłumaczę dlaczego.  Przy wypożyczaniu samochodu warto zwrócić uwagę na jeden szczegół. Nie wszystkimi samochodami można poruszać się po drogach szutrowych, a do najciekawszych miejsc prowadzą właśnie takie. Wypożyczając samochód sprawdźcie najpierw trasę, którą chcecie jechać, żeby potem się nie rozczarować.

zorganizowane wycieczki

Co zrobić,  gdy nikt z podróżujących nie ma jednak prawa jazdy ?  Nie wybierać się w ogóle na Fuerteventura?  Korzystać tylko z zorganizowanych wycieczek?  Wycieczki takie możecie zakupić zarówno w hotelach jak i na mieście (często o wiele taniej).  Czy cały pobyt plażować i korzystać tylko z plaży w miejscu w którym mieszkamy ? I tu mam największe doświadczenie. 😉

Wykupienie wycieczki podobno warte jest w przypadku zwiedzania Lanzarote. Od nikogo kto tam był, nie słyszeliśmy słowa zawodu. Nam się nie udało, bo wyjazd za krótki, a trzeba było uszczęśliwić wszystkich.Nic straconego. Jest powód, żeby wrócić. 🙂  Dlaczego warto ?  Bo od razu z polskim przewodnikiem, bo autobus dowozi do promu odpływającego z Corralejo (by przedostać na drugą wyspę) i jest gwarancja, że powrotny prom Wam nie odpłynie, bo czeka na całą wycieczkę.

Na wyspie jest też park Oasis bardzo mocno tam reklamowany. Znajduje się na wschodnim wybrzeżu Wyspy mniej więcej w połowie drogi między Caleta de Fuste i Morro Jable. Wykupując bilet do niego zarówno w hotelu jak i w punkcie na mieście płacicie tyle samo i macie darmowy autobus, który Was tam zabierze. Czy warto?  Moim zdaniem stosunek ceny do zawartości jest dość dyskusyjny. Co fajniejsze atrakcje są dodatkowo płatne. Mnie osobiście najbardziej urzekła część botaniczna i „zewnętrzność” parku. Na pewno nie umknie Wam to na zdjęciach. A jeśli chcecie się więcej dowiedzieć co i jak to pod tym linkiem znajdziecie informacje.

autobusy

Ani ja ani mój mąż nie posiadamy prawa jazdy (wiem, ewenement), choć mam nadzieję, ten stan niedługo ulegnie zmianie.  Do tej pory wszędzie, gdzie podróżowałam na własną rękę, brak prawa jazdy nie specjalnie mi dokuczał. Lubiłam korzystać z transportu takiego jak mieszkańcy. Mam wrażenie, że można się dużo dowiedzieć o kraju i ludziach podróżując w ten sposób. Do tej pory wspominam nietypowe podróżowanie zarówno na Kubie jak i w Maroku czy na Krymie. Nie zawsze było komfortowo, ale zawsze było ciekawie. 😉

Dobra wiadomość jest taka, że na Fuercie istnieje transport, może nie miejski, ale wyspiarski. Taki dla tubylców, ale i dla turystów takich jak my. Choć za dużo takich podróżników nie było. Zła wiadomość to ta, że to na pewno nie są to główne środki transportu mieszkańców i co za tym idzie ich częstotliwość (szczególnie z niektórych miejscowości) nie jest na tyle dobra, żeby takie podróżowanie było dla mnie wystarczająco satysfakcjonujące.

Nasz hotel mieścił się w Caleta de Fuste , czyli mniej więcej połowa wschodniej części wyspy. Patrząc na mapę- super tak samo blisko do części północnej jak i południowej wysypy. Tyle, że autobusy wcale tak często się tam nie zatrzymywały. Głównym węzłem przesiadkowym jest Puerto de Rosario i to stamtąd można wszędzie (prawie jak się potem okazało) dojechać. Nam wydłużało to czas podróży w obie strony od godziny do dwóch, jeśli przesiadki się nie zgrały. Dodatkowo zwiększało koszty.

Czy takie autobusy to droga opcja ?  I tak i nie. Przy rodzinie 3 osobowej jest to mniej opłacalne niż wynajęcie samochodu. Na przykład podróż z Caleta de  Fuste do Morro Jable dla naszej rodziny w obie strony to koszt 50 EUR. Wynajęcie samochodu na cały dzień 45 EUR.  Minusem podróży autobusem jest to, że jesteśmy uzależnieniu od rozkładu. I choć marzyło mi się zostać na zachód słońca na plażach w południowej  i w północnej części wyspy, ostatni autobus do naszej miejscowości odjeżdżał wraz zachodem lub chwilę przed nim.

zalety i wady autobusów na wyspie

Minusy takiego podróżowania są dwa – czas podróży (ewentualne przesiadki) i uzależnienie od rozkładu jazdy. Są też plusy. Oczywistym jest to, że mimo braku prawa jazdy nie jesteśmy zmuszeni tylko do przesiadywania na plaży lub z korzystania z zorganizowanych podróży. Mniej oczywistym, ale dla mnie cenną zaletą jest bliższe poznanie mieszkańców wyspy. I tu było to dla mnie bardzo pozytywne doświadczenie. Zarówno kierowcy autobusów, pracownicy punktów obsługi jak i sami mieszkańcy to bardzo sympatyczni i kulturalni ludzie. I nie piszę tego tylko dlatego, że byli mili dla mnie (bo np. widać było ciążę).

Znajomość języka hiszpańskiego pozwoliła mi nie tylko bez problemowo się porozumiewać na wyspie, ale także czerpać większą wiedzę o tym co się w okół mnie dzieje. A działy się różne rzeczy i chciałabym, aby więcej takiej życzliwości do siebie nawzajem było i u nas.  Ciekawa jestem, kto z Was był na Wyspach i czy ma podobne spostrzeżenia co do mieszkańców.  Czy może tylko ja miałam takie szczęście w tych podróżach napotykać sytuacje, które tak dobrze świadczyły o ich uczestnikach ?

Jeśli po moim opisie zdecydujecie się na podróże autobusami na Fuertaventura to mam dla Was małe ułatwienie. Rozkład jazdy. Wspominałam jeszcze, że autobusy nie dojeżdżają wszędzie na wyspie. Jeśli wybieracie się na wschodnie wybrzeże do miejscowości typu Ajuy to niestety autobusem nie dojedziecie. Według mieszkańców, to ta nieucywilizowana część wyspy. A na moje „nieszczęście” ja takie miejsca właśnie lubię. 😉

CALETA DE FUSTE

Miejscowość w której mieszkaliśmy jest typowym miejscem stworzonym pod turystów. Myślę, że nie wiele osób mieszka tam na stałe. W sumie to średniej wielkości kompleks hotelowy, ale znajdziecie też tam i kino i supermarkety większe i mniejsze , sporo restauracji , pole golfowe i plażę. Co ważne, choć plaża jest dość duża i piaszczysta, to nie jest plażą naturalną. I jednak nie umywa się do tych naturalnych, które znajdziecie w Morro Jable czy w Corralejo.  Piasek jest dość mocno ubity i leżenie na nim to już nie ten sam komfort co na drobniutkim piasku północnych i południowych plaż. Jeśli cenicie wygodę, to za odpowiednią opłata możecie wynająć leżak pod parasolem.

Plusem miejscowości ( i dla delikatniejszych uszu- minusem) jest jej bliskość od lotniska.  Około 10-15 min jazdy samochodem. Będąc na plaży można obserwować lądujące samoloty i zastanowić się gdzie Ci wszyscy turyści się mieszczą, bo częstotliwość lądowań jest zaskakująco duża.

 Fuerteventura all inclusive, caleta de Fuste

Palmy, palmy…ten widok zawsze działa kojąco na moją duszę <3

 Fuerteventura all inclusive, caleta de Fuste  Fuerteventura all inclusive, caleta de Fuste  Fuerteventura all inclusive, caleta de Fuste

Kto by pomyślał, że uschnięte palmy są takie fotogeniczne. 😉  Gorzej ze mną po 6 godzinach lotu..haha.

 Fuerteventura all inclusive, caleta de Fuste  Fuerteventura all inclusive, caleta de Fuste

Są chłopaki, jest piłka jest zabawa. Trochę zazdroszczę dzieciom tej łatwości integracji w każdym miejscu na ziemi.

 Fuerteventura all inclusive, caleta de Fuste

CORRALEJO DUNES

Będąc dawno temu w Maroku zakochałam się w pustyni i Saharze. Mam coś z kota, lubię przestrzenne kuwety ;). W tym roku byłam dwa razy w dwóch innych parkach z wydmami. I to się według mnie nazywa szczęście, ha ha. Wydmy koło Łeby są piękne, ale te na Fuercie swoją przestrzenią , otoczeniem gór i oceanu zrobiły na mnie wrażenie. O dziwo bardzo dobrze się po nich chodzi. Nogi nie zapadają się po kostki w piachu.

Jadąc autobusem z naszej miejscowości nie wysiedliśmy w Corralejo ale przystanek wcześniej tzn Los Hoteles.  To chyba jedyny punkt z cywilizacją w środku Parku Dunes de Corralejo. To i tak wystarczyło, żebyśmy tego dnia zrobili 14 kilometrów.

 Fuerteventura all inclusive, corralejo dunes  Fuerteventura all inclusive, corralejo dunes

Spacerując po wydmach tropiliśmy ślady zwierząt, bo ludzkie było łatwo rozpoznać. Nie mogę powiedzieć, żeby wydmy były bardzo zdeptane, bo trafialiśmy na miejsca, gdzie my zostawialiśmy pierwsze ślady, przynajmniej tego dnia.  A co do zwierzęcych tropów, ja znalazłam ślady węża i szybko się oddaliłam. 😉

 Fuerteventura all inclusive, corralejo dunes  Fuerteventura all inclusive, corralejo dunes  Fuerteventura all inclusive, corralejo dunes  Fuerteventura all inclusive, corralejo dunes  Fuerteventura all inclusive, corralejo dunes  Fuerteventura all inclusive, corralejo dunes  Fuerteventura all inclusive, corralejo dunes

Na plaży. Wydmy schodzą prosto do oceanu, przecina je jednak asfaltowa droga. Dlatego często ma się wrażenie, że ta plaża jest wyjątkowo szeroka. 😉

Latawce wszelkich kształtów i kolorów. Nie, żeby ktoś z nimi biegał. Były przymocowane linką do worka z piaskiem. Wiatr robił swoje. Jednak na plaży byli też profesjonalni „treserzy latawców”. Nawet nie wiem jak ich nazwać. Grupa ludzi, która wraz z dyrygentem/trenerem takimi samymi latawcami robiła układy w powietrzu. To na prawdę powodowało u mnie opad szczęki.

 Fuerteventura all inclusive, corralejo dunes  Fuerteventura all inclusive, corralejo dunes  Fuerteventura all inclusive, corralejo dunes

OASIS PARK

W Oasis Park spędziliśmy w sumie cały dzień. Powrót był zaplanowany przed zachodem słońca czyli przed 18tą. W tym czasie spokojnie i bez pośpiechu można przejść przez całość a nawet usiąść i odpocząć. Zanim zaczniecie zwiedzać spójrzcie na mapę i godziny darmowych atrakcji ( jak bliższe spotkania z papugami, drapieżnymi ptakami, lwami morskimi), tak by zaplanować sobie przejście bez zbędnych powrotów. W parku jest możliwość karmienia żyraf, wcześniej trzeba zakupić za 1 EUR torebkę z jedzeniem dla nich.

 Fuerteventura all inclusive, flamenco, flaming oasis park

Mnie w Parku najbardziej podobała się roślinna i przestrzenna aranżacja oraz ogród botaniczny. Więc wybaczcie nadprogramową ilość zdjęć kaktusów i innych sukulentów.

 Fuerteventura all inclusive, cactus, succulent photography  Fuerteventura all inclusive, cactus, succulent photography  Fuerteventura all inclusive, cactus, succulent photography  Fuerteventura all inclusive, cactus, succulent photography  Fuerteventura all inclusive, cactus, succulent photography  Fuerteventura all inclusive, cactus, succulent photography  Fuerteventura all inclusive, cactus, succulent photography  Fuerteventura all inclusive, cactus, succulent photography  Fuerteventura all inclusive, cactus, succulent photography  Fuerteventura all inclusive, cactus, succulent photography

 Fuerteventura all inclusive, cactus, succulent photogrpahy ,  Fuerteventura all inclusive, cactus, succulent photogrpahy ,  Fuerteventura all inclusive, cactus, succulent photogrpahy ,  Fuerteventura all inclusive, cactus, succulent photogrpahy ,

MORRO JABLE

W Morro Jable byliśmy krótko i nie za dużo zobaczyliśmy. Dojazd autobusem to około 1,5 h z Caleta de Fuste, powrót ostatniego autobusu jest około godziny 16tej. Po drodze ciekawe widoki. Bardzo żałowałam, że nie możemy przystanąć choć na chwilę ( motywacja do zrobienia prawa jazdy ogromna). Będąc na miejscu przeszliśmy się trochę między hotelami i większość czasu spędziliśmy na plaży. Ta tutaj jest bardzo bardzo długa i szeroka. Ocean dość długo płytki i w pięknym kolorze. Jeśli jedziecie z dziećmi weźcie pod uwagę to że plaże są mieszane. Co oznacza, że spotkacie zarówno ludzi w kostiumach, kobiety toples jak i nudystów. Nie ma wydzielonej plaży dla tych ostatnich. Jednym może to przeszkadzać innym nie. Warto jednak wiedzieć zanim się tam udacie. 😉

morro jable, plaża, Fuerteventura all inclusive morro jable, plaża, Fuerteventura all inclusive morro jable, plaża, Fuerteventura all inclusivemorro jable, plaża, Fuerteventura

ALL INCLUSIVE- ZA I PRZECIW

Ten akapit to moje bardzo subiektywne odczucia do takiej formy podróży, myślę, że ukształtowane przez wszystkie lata podróżami na własną rękę. Nie neguję, że taka opcja wypoczynku jest zła. Ona jest niekompatybilna z moim charakterem  i tyle. Jednak nie podróżowałam sama i wiem, że najbardziej na tej opcji skorzystał mój syn (choć nie zawsze w taki sposób jakby rodzice chcieli).

plusy
  • nie myślisz o organizacji wyjazdu. Płacisz, pakujesz się  i pilnujesz godzin odlotów. Na wyjazd możesz się zdecydować nawet dzień wcześniej, jeśli praca zawodowa Ci na to pozwala.
  • nie zastanawiasz się gdzie i co zjeść. Jedzenie dostępne przez 13 h
  • baseny cały dzień. Mój syn to miłośnik wody. Z basenów mógłby nie wychodzić przez cały dzień. Na co dzień mam problem z wyciągnięciem go z wanny. 😉
  • animatorzy – jeśli podróżujesz z dziećmi, są na wagę złota. My niestety trafiliśmy na kogoś, kto zapomniał na czym polega jego praca.
  • inne dzieci- w naszym przypadku, gdzie syn to dusza towarzystwa i czas bez kolegów to czas stracony, to obecność dzieci w podobnym wieku było największą atrakcją dla Yosiela a dla nas wytchnieniem. Choć nie zawsze, ale o tym w minusach. 😉
minusy
  • nie myślisz o organizacji wyjazdu. Tak wiem, to było i w plusach, ale dla mojej psychiki  wiecznej organizatorki i ogarniaczki wszystkiego, to była trochę psychicznie męczarnia. Nie mieć nad niczym panowania. 😉
  • jedzenie dostępne przez cały dzień. Gdzie tu minusy zapytacie? Dla mnie podstawowym minusem była dostępność części deserowej dla mojego syna. To nie było do opanowania. Cukru wtrząchnął za wszystkie czasy. I nie żebym była totalną przeciwniczką słodyczy, ale nie w takich ilościach.
  • jakość jedzenia. Nigdy nie wiesz na co trafisz, płacąc za opcję all inclusive. I choć w naszym hotelu wybór był naprawdę duży i w miarę różnorodny, to jedzenie było średnio smaczne i po tygodniu pobytu czułam się kiepsko. Dwa razy zdarzyło nam się zjeść w restauracjach i te razy wspominam smacznie. Choć żeby nie było, lody mieli w hotelu przepyszne. I nie limitowane….. 😉
  • i znów jedzenie. Jeśli wybierasz opcje hotelu z pełnym wyżywieniem, to jednak trochę nie ekonomicznie jeść poza nim. I to trochę psuje podprogowo wszelkie całodniowe wypady poza hotel. No bo płacenie dwa razy za to samo… ?? 😉
  • bransoletkowa stygmatyzacja.. no dobra to pół żartem pół serio. Rozumiem zabieg z bransoletkami hotelowymi i ich praktyczny aspekt, ale to że nie mogę ich zdjąć nawet na 5 min bardzo mi przeszkadzało. Jedną z pierwszych rzeczy, które robię wchodząc do domu to zdjęcie zegarka i innych ozdób z ręki. Tu musiałam z tym spać, myć się i zwiedzać wyspę.
  • inne dzieci . To co jest zaletą może być i wadą. Usadzenie mojego syna na 5 minut przy stole przy jedzeniu, to był wyczyn godny kilku medali. Bo przecież na sali gdzieś są jacyś jego koledzy i może już zjedli. Trzeba było to koniecznie sprawdzić. 😉
  • pewnego rodzaju uziemienie. Wiesz, że przez cały pobyt musisz być w tym a nie w innym miejscu i z każdej wycieczki trzeba wrócić do punktu wyjścia. Osobiście lubię podróż w ruchu, przemieszczanie się z punktu do punktu i mimo ogólnego planu, lubię mieć możliwości zmiany zdania. Często najciekawsze rzeczy dzieją się wtedy, kiedy trzeba wrócić. 😉

Fuerteventura- czy jeszcze tam wrócę ?

I to byłoby na tyle moich bardzo bardzo prywatnego rankingu za i przeciw tego typu wyjazdów. Ciekawa jestem jakie są wasze preferencje. Piszcie, może są jakieś zalety albo wady o których ja nie pomyślałam. Może pozwoli mi to jeszcze inaczej spojrzeć na takie wyjazdy.

Dla mnie ten wyjazd to był kompromis pod wieloma względami. Bo i czas trwania i forma i termin nie do końca były takie jakbym chciała. W trakcie pobytu skupiłam się jednak na zaletach  i na tym, że mimo wielu przeszkód udało nam się razem wyjechać, pogrzać cztery litery,pobyć razem bez pośpiechu i zobaczyć nowe piękne miejsce na świecie. Czuję nie dosyt tego miejsca i wiem, że jeszcze tam wrócimy, tylko któreś z nas musi mieć prawo jazdy. 😉

Ciekawa jestem, czy choć trochę pomógł Wam ten wpis w decyzji, czy warto wybrać się na Fuerteventura. Z tygodniowego pobytu starałam się wycisnąć wszystko co mogłam i to co przydatne, Wam opisać. Jeśli chcecie coś dodać lub polecić na nasz kolejny tam wyjazd (bo chciałabym bardzo wrócić już na własnych warunkach ha ha) to piszcie śmiało.

ściskam

Iza

PEPEROMIA RAINDROP- ROZMNAŻANIE
This is the most recent story.

2 komentarze

  1. Magdalena
    3 grudnia 2018 at 12:48 — Odpowiedz

    byłam w tym roku na Fuercie, Caleta de Fuste i ja jakoś nie byłam taka pełna zachwytu. Przełom lipca i sierpnia wróży dobrą pogodę, jednak ten wiatr mnie dobijał. No i te chłodne wieczory. Tak, w tym czasie były chłodne wieczory. Wiało niemiłosiernie. I były to jednak drogie wakacje. Ja jednak nie wrócę tam już. No może jakbym miała pewność, że ten Park odwiedzę, bo teraz się nie udało. A to było na lisie Must Have, ale nie wyszło. Jakoś tak … ech … po przemyśleniach u mnie jednak więcej minusów niż plusów.

    • 3 grudnia 2018 at 12:53 — Odpowiedz

      A słyszałam ze wiatr w okresie letnim nie jest tak dokuczliwy. Ale to też jest kwestia szczęscia z pogodą. Np zaraz po tym jak my wyjechaliśmy to tam było spore załamanie pogody. Poprawiło sie po tyg0doniu i rzeczywiscie jak ktos był w tym czasie na pewno mogł miec gorsze wspomnienia. Moja wycieczka tez nie była tania. Ale to był mój kompromis. Albo tak albo w ogóle. I choc uwazam, że cena nie adekwatna, to wiem, że na własna rekę mozna taniej. I tak się składa, że widziałam np na grudzień ogrom ofert na tanie loty i tanie noclegi. Z drugiej strony ja mam tez tak, nie zaleznie gdzie jadę, i gdzie jestem to skupiam się na tym co dobre a nie co złe. Co do wiatru i zimnych wieczorów, wystarczy wziąć cieplejsze ubrania 😉 Dzięki za komentarz i twój punkt widzenia 😀

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MENU

Back

Udostępnij