PRZYJĘCIE NA TARASIE-BLISKO NATURY

TRADYCJA

Tradycją stało się co roczne sierpniowe spotkanie bliskich mi dziewczyn, które poznałam dzięki blogowaniu i przyjęcie w plenerze. Pierwszy raz na żywo widziałyśmy się w Łodzi w 2014 roku. Wtedy padł pomysł, żebym zorganizowała warsztaty fotograficzne. Dałam się namówić i nie cały rok później całkiem pokaźną gromadą zjechały do Starachowic. I tak co roku, część z nich odwiedza mnie tam w długi sierpniowy weekend. Już bez warsztatów, za to z dziećmi i mężami.

Jak to bywa w śród ludzi o wspólnej pasji ( wnętrza itp) bezczynność długo nie zagrzeje miejsca. Przy pierwszym spotkaniu dałyśmy sobie czas na jeszcze bliższe poznanie siebie i swoich rodzin. Przy drugim już szukałyśmy dodatkowej rozrywki. W naszym wypadku wnętrzarsko-dekoratorskiej. I tak narodziła nam się tradycja celebracji naszych spotkań przy tematycznej kolacji. Pierwsza była pod gruszą, kolejna już na nowo wybudowanym tarasie.

WYJĄTKOWA KOLACJA

Przed każdym spotkaniem wymyślamy w jakim stylu tym razem urządzimy sobie wyjątkowy wieczór. Każda z nas zastanawia się co ma w domowych zasobach, co pasowałoby do stylizacji przyjęcia i zabiera ze sobą. Potem razem idziemy na żywioł i w ciągu godziny maksymalnie dwóch mamy wszystko przygotowane do tego, żeby potrawy wjechały na stół.

I tu nie korzystamy z cateringu. W takiej grupie jest wiele talentów. Każdy może się wykazać. Jeśli tylko chce. 😉 Tworzą się zgrane duety jak na przykład ten od tortu ( ja piekę, Ola dekoruje). Tworzą się specjalizacje kulinarne : Marta i jej boskie tarty. Są też niezawodni asystenci, opiekunowie dzieci i szydercy w jednym, czyli nasi mężowie. Bo nie ma co ukrywać, to dość ciekawy widok, jak najpierw ustawiamy wszystko z dekoratorskim obłędem w oczach, część z nas kończy potrawy w kuchni, a potem wszystkie biegamy jak szalone z aparatami, żeby złapać ładne światło i uwiecznić te nasze starania na matrycy.

Na koniec kiedy nasycimy oczy, napełniamy brzuchy w doborowym towarzystwie, siedząc do pierwszych spadających gwiazd. A one zawsze spadają, bo co roku spotykamy się w połowie sierpnia. Tak, nasze kolacje są wyjątkowe pod wieloma względami. Cieszę się ogromnie, że mogę być ich gospodynią i organizatorką, a tym wszystkim fajnym ludziom chce się do mnie przyjechać.

BLISKO NATURY

Przyjęcie na tarasie w tym roku zorganizowałyśmy pod hasłem „blisko natury”. Chciałyśmy, aby w naszej stylizacji większość dekoracji i przedmiotów była z naturalnych materiałów, jak najmniej szkodzących planecie. Każda z nas interesuje się ekologią i staramy się w miarę naszych możliwości wprowadzać eko rozwiązania w nasze codzienne życie. Dlatego stylizacja w tym roku była naturalnym efektem tego co jest nam bliskie na co dzień.

Chciałyśmy też pokazać, że przy przyjęciach na dużą liczbę osób, gdy nie zawsze starcza nam domowej zastawy stołowej, możemy wybrać jednorazowe naczynia jednocześnie nie dokładając się do rosnącej góry plastiku na Ziemi. Dodatkowo, zyskując też piękną dekorację stołu. Okazuje się, że talerze i sztućce jednokrotnego użytku mogą być stylowe i naturalne. Gdy zobaczyłam je na eko party , wiedziałam, że będą idealne do naszej kolacji. Talerze z liści palmowych i sztućce ze skrobi kukurydzianej. Aż chciało się je umyć i użyć raz jeszcze. 😉

Co roku tort przyozdabia Ola. I co roku wychodzi jej to co raz lepiej. Pieczenie biszkoptów to moja działka. W tym roku kakaowy biszkopt z owocowym nadzieniem i delikatnym kremem z mascarpone, nasączony pomarańczami był tak dobry, że nie został nawet okruszek. Wraz z dekoracją z kwiatami z ogrodu Oli tworzył wypiek doskonały. Wybaczcie brak skromności, ale ten tort na to nie zasługuje. 😉

Ozdoba z tac na ścianie, tak bardzo mi się wtedy spodobała, że chciałam ją zostawić na stałe. Niestety tylko dwie z nich były moje. Wkrótce dokupiłam ich więcej, ale jak zaglądacie na mój instagram, wiecie, że ostatecznie wylądowały w odnowionej sypialni. Teraz zastanawiam się, czy nie lepsza byłaby tu kolekcja biało-niebieskich talerzy?

Przyjęcie w plenerze bez stołu mogłoby się co prawda odbyć, ale w tym roku na tarasie był stół idealny. A więcej o nim poczytacie tutaj.

INSPIRACJE

Choć mamy już listopad, lato i przyjęcie w plenerze są tylko wspomnieniem, to mam nadzieję, że ten wpis zainspirował Was do celebracji spotkań w fajnym gronie. Nawet, jeśli ktoś z boku popatrzy na Was szalejących z dekoracjami i pomyśli, po cholerę tak się starać, to gdy już skończycie, na pewno doceni. A jeśli jesień jest dla Was czasem zniechęcenia i wymówką, żeby sobie takie imprezy darować, to zaczekajcie chwilę. W kolejnym wpisie pokażę Wam, że to żadna wymówka. Ciekawi ?

ściskam

Iza

DREWNIANY STÓŁ Z OPUSZCZANYM BLATEM
JESIENNY STÓŁ

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MENU

Back

Udostępnij