PIĘTROWE ŁÓŻKO-DIY

REMONT POKOJU CHŁOPCÓW

Wiem, że wśród Was jest wiele osób, które czekało na ten wpis tak bardzo, jak ja na zakończenie remontu w pokoju chłopców. Był on planowany odkąd dowiedziałam się, że jestem w ciąży z Milo. Zaplanowałam go na wakacje, myśląc, że to dobry czas na takie realizacje. Od września starszy syn miał się stać pierwszoklasistą, a młodszy miałby już prawie pół roku i byłby to czas, kiedy jego mobliność znacznie by wzrosła. Jak widzicie, wszystko przemyślane. 😉

Jak to w życiu bywa, opcji awaryjnych trzeba mieć kilka. Remont zaczęliśmy w październiku. Ja, ku własnemu zaskoczeniu trochę się obawiałam, czy nie porywamy się z motyką na słońce. Bo w sumie to był nasz największy i najtrudniejszy projekt DIY. Czytając dalej ten post i patrząc na to co zmajstrowaliśmy z mężem, chciałabym, żebyście pamiętali, że jesteśmy samoukami, eksperymentatorami i nie posiadamy warsztatu, gdzie byłaby przestrzeń i większe możliwości na bardziej profesjonalne wykonanie mebli.

Ponieważ to pierwszy wpis o remoncie pokoju chłopców, musicie niestety przebrnąć przed długi, kilku akapitowy wstęp, zanim temat postu objawi się Waszym oczom. Dacie radę? 😉

PROJEKT WNĘTRZA

Mój starszy syn nie usypiał sam. Żadne mądre sposoby nie niego nie działały. Co więcej, często usypianie go trwało nawet dwie godziny, choć najczęściej połowę tego czasu. Za każdym razem, gdy usypiałam małego pana Y, leżałam i wymyślałam różne opcje zagospodarowania niedużej i w sumie mało ustawnej przestrzeni. Musiałam tu zmieścić dwóch braci, między którymi będzie siedem lat różnicy. Miałam sporo czasu jak widzicie, by dokładnie przemyśleć ten projekt. Dobra wyobraźnia przestrzenna bardzo ułatwiła mi sprawę i z dumą muszę stwierdzić, że efekt końcowy jest bliski temu co miałam w głowie, a potem przerysowałam na kartkę, tak by mąż wiedział co robić.

Rysunek względnie trzymający skalę pomieszczenia i mebli to jedno, ale projekt mebli, gdzie wszystko musi zgadzać się nawet co do milimetra to drugie. To wszystko było na mojej głowie. Ja wymyślałam kształt, materiał wykonania i wyliczałam wymiary poszczególnych części mebla. Mąż próbował ogarnąć o co mi chodzi, przetrawić to na swój sposób myślenia i dotychczas zdobytą wiedzę i uzupełnić projekt swoimi radami, tam gdzie ja doświadczenia nie miałam. Współpraca na 100%. Żeby nie było tak kolorowo, to napiszę Wam, że nie zawsze było pełne porozumienie. Ja nie mogłam nadzorować wykonania projektu przez męża cały czas, a mieliśmy trochę inne priorytety przy jego realizacji. Dla mnie musiało być solidnie i estetycznie. Dla mojego męża -SOLIDNIE!! 😉

W projekcie nowego pokoju starałam się, by choć część dotychczasowych mebli i dodatków pozostało. Jednak, by zwiększyć jego funkcjonalność i zbliżyć go wielkością przestrzeni do torebki Hermiony, to co najbardziej w nim lubiłam, musiałam usunąć. Mam tu na myśli szafę PAX i metalowe łóżko. Wiedziałam, że pokój musi zmieścić łóżko dla starszego syna, małe łóżko dla młodszego i przyszłościowo, duże. Te 10m2 musiało pomieścić również dostatecznie duże biurko dla dwóch chłopców, co najmniej jedną pojemna szafę, mnóstwo innych schowków i koniecznie kąt czytelnika. Ważna była też dla mnie przestrzeń do zabawy na podłodze. Projekt miał być przyszłościowy, to znaczy bez wprowadzania wielkich zmian w miarę jak chłopcy będą rosnąć. Według mnie, udało mi się to wszystko zrealizować, a Wy ocenicie czy mam rację, jak już ukażą się wszystkie posty z pokoju chłopców.

ŁÓŻKO

Priorytetem w remoncie było łóżko dla starszego syna. Dotychczasowe łóżko zostało już wywiezione do Starachowic (tam zyskało kolejne życie), a spanie z tatą na sofie w salonie (bo sam nie uśnie), to nie najlepsza alternatywa dla wieczornego czasu wolnego rodziców.

Na jakie łóżko się zdecydowałam w projekcie? Na takie o którym marzy chyba większość dzieci. Łóżko piętrowe. Gotowych na rynku jest całkiem sporo, ale żadne nie spełniało moich wymagań. Po pierwsze, na razie łóżko miało mieć tylko piętro, a parter miał być wolna przestrzenią. Po drugie, zależało mi, żeby „parter” był dość wysoki. I po trzecie, doszło do głosu moje poczucie estetyki. Bardzo nie chciałam, żeby łóżko było wizualnie ciężkie. Nie podoba mi się jak łóżko piętrowe „stoi”, lubię jak „lewituje” i trochę przeczy zasadom fizyki. Rozumiecie, co mam na myśli? Na zdjęciach wszystko się wyjaśni.

Projektując pokój brałam jeszcze pod uwagę łóżko na dwie osoby, gdzie jedna część wysuwana jest jak szuflada. Jednak mając doświadczenie ze starszym synem, wiem, że pościelenie łóżka i zamykanie szuflad bywa dla dzieci bardzo kłopotliwe (nie wykonalne wręcz czasami 😉 ). Plan na pokój dla chłopców był taki, by ułatwić życie im i matce, która lubi porządek.

ŁÓŻKO PIĘTROWE- DIY

Może pamiętacie, że jedno łóżko zrobione od podstaw mamy z mężem już za sobą? Jednak zrobienie prostej drewnianej skrzyni pod materac to pikuś z lewitującym łóżkiem piętrowym. Od czego zaczęłam projektując to łóżko? Od znalezienia mu miejsca. W całym pokoju było tylko takie jedno. Jest to wnęka o idealnej głębokości 80 cm. Wcześniej stała tam głęboka szafa PAX, więc wiecie, dlaczego już jej nie mamy. Kolejnym krokiem było wyjaśnienie mężowi, czego chcę, żeby mi powiedział, czy da się to zrobić (czy on da radę to zrobić). Kiedy Yoilan wyraził akceptację dla moich planów, rozrysowałam szkielet łóżka i dokładnie wymierzyłam wszystkie jego części. Potem z duszą na ramieniu, czy aby dobrze to zrobiłam, pojechaliśmy do marketu budowlanego, zamówiliśmy materiały. Takich podróży do sklepu odbyliśmy kilka. Obawiałam się, że przy pierwszych projektach mam zbyt małe doświadczenie i mogę się gdzieś pomylić przy obliczeniach. Takie pomyłki mogłyby być kosztowne, dlatego robiliśmy wszystko etapami.

Gdy łóżko miało już swój szkielet nie było przesądzone do końca jak będzie finalnie wyglądać. Wiedziałam, że bazą w meblach w nowej wersji pokoju będzie sklejka. Na boki łóżka wymyśliłam wyższą sklejkę z dziurą w środku wypełnioną rattanem (plecionką wiedeńską). Niestety pierwszy raz mój mąż postawił stanowcze veto na mój pomysł. Całe szczęście miałam plan B i ten bardzo przypadł do gustu wszystkim. Biorąc pod uwagę rzucanie się na łóżku starszego syna w trakcie snu, ostateczny pomysł był też najlepszą opcją pod względem bezpieczeństwa.

RAMA ŁÓŻKA – KROK PO KROKU

Łóżko, które Wam pokażę może się wydawać skomplikowane do wykonania, ale na prawdę takie nie jest. Wystarczy trochę kantówek, metalowych kątowników, śrub, sklejki , listewek i parę gotowców ze sklepu. Zaczynamy.

  • kantówki o wymiarach 9,2 x 4,5 cm (na ramę łóżka), 4 szt x 2m
  • kantówki o wymiarach 4,5 x 4,5 cm ( na drabinę), 3 szt x 2m
  • metalowe kątowniki montażowe 10 x 10 x 6 cm jeden bok, 12 szt
  • sklejka o wymiarach
  • śruby
  • 4 paski skóry o wymiarach 2 x 7 cm
  • listewki o wymiarach 3 x 1,5 cm ( ilość zależy od wielkości ściany z listewek)
  • gotowe dno łóżka 80 x 200 cm
  • materac 80 x 200 cm
  • preparaty do wykończenia drewna według uznania

Budowę łóżka zaczęliśmy od zbudowania ramy. Rama miała mieć szerokość 81 cm i długość 201 cm. Tak by swobodnie wszedł w nią materac o wymiarach 80 x 200 cm.

W ramie zastosowaliśmy tylko dwa przęsła wzmacniające. Wszystkie kantówki poprzeczne zostały połączone z dwoma dłuższymi kantówkami,metalowymi kątownikami 10 x 10 x 6 cm. Mój mąż bardzo dbał o solidność łóżka, więc kątowniki umieścił w każdym możliwym kącie szkieletu. Dodatkowo rama łóżka od zewnętrznej strony połączona jest śrubami. Długość dłuższych kantówek to 201 cm, czterech poprzecznych to 72 cm .

Gotową ramę przymocowaliśmy długimi (12 x 0,8 cm) śrubami do ścian na wysokości 140 cm. Na krótszą stronę użyliśmy 4 sztuki, a na dłuższą 6 sztuk. Tak zawieszona rama trzymała się na tyle mocno, że utrzymała mojego męża, czyli utrzymałaby spokojnie ważącego trzy razy mniej syna. W sumie moglibyśmy takie lewitujące łóżko zostawić, ale pewnie małemu pan Y byłoby trudno na nie się dostać. 😉

Kolejnym etapem była drabina, wykonana z kantówek 45 x 45 cm. Wysokość 140 cm. Rozstaw między dłuższymi belkami wynosi 35 cm. Szczebli wizualnie zrobiliśmy 4, w praktyce (użytkowe) tylko dwa. Nie wiem, dlaczego wydawało nam się, że tyle wystarczy. Ten etap nie byłam w stanie nadzorować i zobaczyłam już efekt finalny, gdzie mąż nawet pod groźbą śmierci odmówił zmian. Teraz po 3 miesiącach użytkowania wiemy już, że to nie jest problem dla starszego syna (śmiga po szczebelkach jak małpka po palmach), a ma też swoje zalety. Milo, który niebawem zacznie chodzić ma mocno utrudnione wspinanie się po drabinie, bo szczeble są daleko od siebie. Czyli niechcący wyszła nam bezpieczna drabina, a już kombinowałam, jak w przyszłości będziemy ją zabezpieczać.

Wybaczcie, ale nie mam dokładniejszych zdjęć drabiny z tego etapu. Obejrzycie ją na fotografiach z efektem końcowym.

Szczeble drabiny zostały umocowane śrubami, które widać po bokach i wzmocnione klejem do drewna. Szczebel najwyższy został sklejony z ramą łóżka taśmą dwustronną i dodatkowo z tyłu przymocowany w dwóch punktach płytką montażową. Najniższy szczebel tylko z pozoru nie ma funkcji praktycznej. Po pierwsze trzyma dół drabiny „razem” i nie powoduje, że jej nogi rozchodzą się na boki. Po drugie jest przytwierdzony do podłogi taśmą dwustronną, wzmacniając stabilność drabiny.

Baza łóżka została zrobiona jednego dnia. Wystarczyłoby dodać dno łóżka i materac i można spać. Koszt samej ramy to około 300 zł. Na śruby wydaliśmy około 30 zł, na metalowe kątowniki i płytki 85 zł, kantówki na ramę i drabinę 180 zł. Na łóżko dokupiliśmy gotowe dno z listewek. Zależało mi, żeby dno nie było płaskie i pracowało razem z materacem. Poszłam na łatwiznę i kupiłam przez internet dno LUROY z IKEA i do tego materac średnio-twardy piankowy. To dodatkowy koszt 300 zł. Czyli baza łóżka to łączny koszt 600 zł.

Na koniec tego etapu „krok po kroku” jeszcze mały tip do mocowania dna łóżka. Żeby szczebelki nie przesuwały się po ramie łóżka, możecie zrobić szlufki. My zrobiliśmy z pasków skóry, bo akurat mieliśmy pod ręką. Myślę, że taśma rypsowa, też się sprawdzi.

AŻUROWA ŚCIANA ŁÓŻKA KROK PO KROKU

Wiadomo, że piętrowe łóżko dla dziecka musi być bezpieczne. Niezbędne były dwa boki łóżka. Biorąc pod uwagę żywotność mojego syna podczas snu, najlepiej byłoby zabudować aż pod sufit i zostawić małe wyjście jak w dziupli. Ale nie popadajmy w paranoję. Przecież zbyt ciężko wizualnie by to wyglądało .. ha ha ha. Po pierwszym nie zaakceptowanym przez męża (synowi było obojętne) projekcie wysokich boków ze sklejki z rattanem w środku, podsunęłam chłopakom pomysł z pinteresta z ażurową ścianką z listewek. Jednogłośnie i z entuzjazmem została zaakceptowana. A ja się bardzo ucieszyłam, bo taką ściankę próbuję wpasować w jakieś wnętrze już od kilku lat. Jak więc to zrobiliśmy?

Boki łóżka zostały jednak obudowane sklejką, by materac z niego nie spadał. Sklejka jest grubości 1,2 cm i szerokości 25 cm. Rozmiar sklejki na dłuższym boku to 201 cm+ 1,2 cm (grubość sklejki z krótszego boku). Pamiętajcie o tym, jeśli będziecie robić ten lub podobny projekt. Wysokość sklejki uzależniona jest również od wysokości materaca, który wybierzecie. Nasz ma 12 cm, więc sklejka minimalnie go zakrywa. Zależało mi na tym, żeby nie było go widać.

Sklejka do ramy łóżka została przymocowana na klej do drewna plus metalowe kątowniki. Pisałam już, że priorytetami mojego męża przy tym projekcie była solidność i jeszcze raz solidność ? 🙂

Do zrobienia pozostała już tylko ażurowa ścianka. Do jej wykonania kupiliśmy listewki o szerokości 3 cm, grubości 1,5 cm i długości 250 cm, łącznie około 15 sztuk (listwy cięliśmy na pół). Na dole mieliśmy już bazę do ich przymocowania (sklejka na ramie łóżka), pozostało zadbać o bazę przy suficie. Tam mąż zamontował kantówkę 3 x 3 cm. I w tym miejscu ważne jest wyobraźnia przestrzenna, matematyka i wypoczęty umysł do logicznego myślenia. Górną kantówkę należy umieścić w odległości od ściany: szerokość łóżka (81 cm) + grubość boku ze sklejki, czyli 1,2 cm, łącznie 82,2 cm. Mój mąż zrobił tu błąd nie doliczając grubości sklejki, ale wybrnął z niego bez demolki. Do kantówki przymocował jedną z listewek, która jest grubości 1,5 cm. Nadal jest minimalna różnica (0,3 mm), ale już do zaakceptowania.

Zdecydowaliśmy, że ścianka będzie aż do drabinki, czyli ma około 155 cm długości. Listewki są mocowane na śruby w 3 miejscach. Dwie śrubki na dole i jedna na górze. Odstępy między listwami to dokładnie ich szerokość. Wygląda to estetycznie, symetrycznie i ułatwia montaż.

Zamontowanie ścianki zakończyło montaż łóżka. Koszt tej części przedstawia się następująco. Listewki plus śruby kosztowały około 250 zł, a sklejka na boki wraz z docięciem to koszt 40 zł. Czyli łączny koszt łóżka to prawie 900 zł.

Ponieważ łóżko zrobione jest z drewna sosnowego, które ma tendencje do szybkiego żółknięcia, a mnie zależało na utrzymaniu jego jasnej barwy, musiałam jeszcze podziałać nad jego konserwacją. Opcji na utrzymanie jasnej barwy drewna jest kilka. Nie wszystkie są konwencjonalne. Mogłam na przykład wybrać białą lakierobejcę, ługowanie i olejowanie białym olejem, albo po kosztach tym co mam w domu i sprawdzonym sposobem-rozcieńczoną białą farbą akrylową i wodnym lakierem. Śmiem twierdzić, na bazie moich eksperymentów i doświadczenia, że rozwodniona biała farba akrylowa jest świetną alternatywą dla ługu, szczególnie wtedy, gdy nie chcecie wykańczać drewna olejem. Zmiany w pokoju chłopców trochę nas kosztowały, więc jeśli mogłam wykorzystać coś co już mam w domu i nie kupować nowych rzeczy, robiłam to bez wahania. Dlatego całe łóżko pomalowałam rozcieńczoną biała farba akrylową, a następnie zabezpieczyłam lakierem również akrylowym. Puszki z tymi dwoma składnikami zawsze mam w domu.

Gotowe łóżko prezentowało się jak niżej. I choć wtedy wydawało nam się, że najcięższe prace za nami, to wcale tak nie było. Najwięcej pracy kosztowała nas duża szafa, o której będę pisać w innym poście. Jednak zanim pokażę Wam, jak prezentuje się aktualnie kąt z łóżkiem, dla obrazu całej sytuacji w jakiej odbywał się remont, muszę Wam pokazać drugą stronę pokoju. Jeśli Wam to gdzieś umknęło, to mieszkamy w bloku na 58 m2. Nie mamy piwnicy, schowka itp. Wszystko, co do tej pory znajdowało się w pokoju chłopców nie ulotniło się magicznie. Na tej zagraconej i małej przestrzeni mój mąż wyczarował łóżko według mojego projektu. Myślę, że należą mu się duże brawa. Oboje jesteśmy samoukami, nie mamy przydomowego warsztatu, ale jak widzicie, chcieć znaczy móc. 😉

Na koniec z technicznych informacji jeszcze taki bonus. Jeśli chcecie wyliczyć sobie ile kosztowałaby Was orientacyjnie sklejka na projekt, który sobie wymyślicie przygotowałam Wam ściągawkę bazującą na cenach z marketu budowlanego na „L”. Jeśli nie macie jak sami ciąć sklejki nie przejmujcie się. W markecie Wam dotną na dokładny wymiar. Koszt docięcia jednego elementu to 3 zł. Pamiętajcie tylko, że maszyna nie tnie elementów poniżej 23 cm. Sklejki są różnych grubości. My w naszych projektach w pokoju chłopców stosowaliśmy trzy grubości: 9 mm, 12 mm i 18 mm. Koszt za metr kwadratowy sklejki to: grubość- 6,5 mm 32 zł, 9 mm 50 zł, 1,2 mm 51 zł, 18 mm 70 zł . Ważna rzecz: sklejka wycinana jest z arkusza o wymiarach 250 cm na 125 cm. Rozejrzyjcie się też po Waszej okolicy, bo może się okazać, że macie warsztat stolarski, gdzie zrobicie to wszystko dużo taniej.

KOLORY W POKOJU CHŁOPCÓW

Zanim przejdę do efektu końcowego tej strony pokoju chłopców, chciałam napisać jeszcze o doborze kolorów. Prawdopodobnie Was nie zaskoczy, bo jest on powtórzeniem tego co już w pokoju Yosiela działo się w ostatnim roku. Do bazy zieleni, granatu i błękitu, które można znaleźć w całym mieszkaniu zaczęła wkradać się miodowo-musztardowa żółć. Ten zestaw bardzo mi się podobał, bo ożywiał dziecięcy pokój. Dlatego nie poszłam w nowe, a zostałam przy tym co polubiliśmy. Jedne co zmieniłam, to proporcje występowania tych kolorów. Można powiedzieć, że biel na ścianach odeszła prawie w zapomnienie. Zdecydowałam się na geometryczne plamy różnych kolorów plus wyrazistą tapetę.

Ściana zaraz przy wejściu zyskała kolor wosku pszczelego. Jej odcień jest dość nieoczywisty i w zależności od ilości światła zmienia się od złocistego miodu, aż do brązu starego złota. Wybrałam ją z próbnika Tikkurila. Jej nr to K396. Błękit to również tikkurila o nazwie Secret, lub jak wolicie nr X438. W moim mieszkaniu jest już lamperia w korytarzu w tym kolorze i wnęka w kredensie w przedpokoju. Zieleń i granat to kolory z Fluggera. Zieleń to nr IN-774, a granat P1656 (Cathedral16). Tapeta jest ze sklepu Bluebirddesign . Jest to tapeta samoprzylepna, ale można ją też kupić w wersji flizelinowej.

KAMUFLAŻ ŚCIENNY PO RAZ DRUGI

Może pamiętacie mój wpis o kamuflażu komody w pokoju Yosiela? Wtedy komodę IVAR pomalowałam na ten sam kolor, jak ściana na tle której ona stała. Bardzo lubiłam ten efekt, bo wprowadzał wizualny porządek i spokój. W nowej wersji pokoju, chciałam to powtórzyć. Chociaż nie pozbyłam się komody, to nie miałam w planach jej przemalowywania. Lubię ją bardzo w tej granatowej wersji. Gdy znalazłam miejsce na półki na książki, które wcześniej wykańczały lamperię na ścianie, wiedziałam, że po pierwsze ściana na której będą wisiały na pewno nie będzie biała, a po drugie, półki będą w jej kolorze. Jeśli mnie dobrze znacie, wiecie, że nie kupiłam dwóch farb dedykowanych różnym powierzchniom o tym samym kolorze.

Wykorzystałam farbę do ścian, grunt przyczepnościowy i lakier akrylowy. Półki to półki na zdjęcia z IKEA (MOSSLANDA), które zostały przycięte do odpowiedniej długości. Od strony przycięcia nie wykańczałam ich niczym specjalnym, bo celowo były cięte od strony, której nie będzie widać. Gdybyście jednak chcieli coś takiego zrobić, ale bok półek widoczny byłby z obu stron, to po pomalowaniu farbą, nie rzuca się to w oczy. Zanim jednak pomalujecie półki, pamiętajcie, że to MDF i trzeba porządnie zszorstkować papierem ściernym tę gładką powierzchnię, by wszystko dobrze się trzymało.

ŁÓŻKO PIĘTROWE -BAZA PIERWSZOKLASISTY

Był długi wstęp, było długie krok po kroku, więc pewnie macie już dosyć mojego „gadania” i chcecie zobaczyć efekt końcowy? Dla zawiedzionych tym, że nie pokażę od razu całego pokoju, śpieszę z wytłumaczeniem. Zrobiliśmy tu tak dużo sami, jest sporo projektów DIY, więc chciałabym każdemu z nich poświęcić jeden wpis. Nie zmieściłabym tego w jednym poście, a gdyby nawet, to nie dotrwalibyście do końca. Jestem jak Peter Jackson, który z jednej książki Hobbit wycisnął 3 długo metrażowe filmy. 😉 Mam tylko nadzieję, że po pierwszej części będziecie niecierpliwie czekać na kolejne i się nie rozczarujecie.

Nasz tour po tym kącie pokoju rozpoczynam trzema zdjęciami, które już znacie z instagrama, a ja bardzo chciałabym je tu mieć. Może przy odrobinie szczęścia, Wasze reakcje na ten wpis będą podobne do reakcji tych dwóch panów na zdjęciu po zobaczeniu pokoju. 😉

O tym dlaczego góra łóżka wygląda tak, a nie inaczej napisałam Wam już wcześniej. Możliwe, że spodziewaliście się zaraz pod łóżkiem Yosiela znaleźć łóżko Milo. Dla mnie na ten moment to byłoby zbyt klaustrofobiczne rozwiązanie. Poza tym wydaje mi się niebezpieczne (choć widziałam takie propozycje na pinterest). Pomimo iż górne łóżko zaczyna się dopiero 140 cm nad podłogą, to i tak wyjmowanie dziecka z łóżeczka mogłoby się skończyć guzem na głowie jego, lub rodzica. Aktualnie na dole jest przestrzeń do zabawy. Idealnie zmieściła się też granatowa komoda. W przyszłości, gdy Milo będzie miało około 3 lat planujemy dobudować dolne łóżko pod spodem.

Baza mojego syna, czyli łóżko i to co wokół niego, nie jest jeszcze do końca urządzone. Brakuje tam miejsca na odkładanie książek lub gazetek, które syn czyta przed snem. Projekt jest już w drodze. Mam pomysł, mam materiały, może w tym roku go skończę i Wam pokażę, haha. Czytanie książek w łóżku bardzo popieram, dlatego wiedziałam, że nocna lampka to konieczność. I tu poszłam ciut na łatwiznę (choć zależy jak na to spojrzeć) 😉 Nie przeszukiwałam już internetu za lampkami w odpowiednim kolorze. Kupiłam proste i tanie kinkiety w markecie i przemalowałam spreyem do garffiti. Mąż dorobił kabel z przełącznikiem. Zależało nam, żeby Yosi mógł sam włączać i wyłączać lampkę będąc w łóżku. Gdy zdarzy mu się zasnąć przy świetle my mamy łatwy dostęp do kontaktu na dole i możemy wyciągnąć wtyczkę.

Może pamiętacie moje poprzednie lampy w kuchni? Kosze wróciły do swojej pierwotnej funkcji. Jeden z nich świetnie odnalazł się w pokoju chłopców.

Długo szukałam odpowiedniej lampy do pokoju chłopców. Byłam bliska wybrania kolejnej „koszowej” lampy, ale stwierdziłam, że tu potrzebuję czegoś z jajem, ale jednak wyważonego. Myślę, że ta lampa pasuje idealnie kolorem i formą. Kabel zmieniliśmy sami. Jest z odzysku z lamp, które wcześniej wisiały nad łóżkiem Yosiego.

Skrzynia wojskowa na kółkach to było marzenie mojego syna. Mamy taką w salonie jako stolik kawowy. Ciągle go nam zabierał i ostatecznie doczekał się swojej. Napis eksplozja na wieku jest bardzo trafiony, bo gdy wszystkie zabawki, które się niej mieszczą znajdą się poza nią, wygląda jakby w pokoju rzeczywiście nastąpiła jakaś eksplozja. Planując książki na półki, wiedziałam, że ta skrzynia stanie właśnie w tym miejscu, więc ich wysokość jest do tego dostosowana.

URZĄDZANIE „IN PROGRESS”

Prawdą jest, że zrobione jest lepsze od doskonałego. Choć nie uważam, żeby pokój chłopców był w pełni urządzony, udekorowany i całkowicie gotów na pokazanie go, przygotowałam zdjęcia do tego wpisu. Gdy je zobaczyłam zdałam sobie sprawę, co mi cały czas nie grało, a nie do końca widziałam to gołym okiem. Zapomniałam, że często robię zdjęcia był łatwiej ogarnąć całość kompozycji pomieszczenia. Bo dla mnie pomieszczenie ma kompozycję. Trochę jak obraz. Tyle, że od obrazu można się dowolnie oddalić, żeby lepiej zobaczyć całość. W małych pomieszczeniach ten numer nie przejdzie. Dlatego zachęcam Was do robienia zdjęć. Jeśli nie jesteście pewni, czy coś dobrze wygląda zróbcie fotografie z różnych perspektyw, to bardzo ułatwia sprawę.

Co zobaczyłam, czego wcześniej nie widziałam tak dobrze? Dużą białą plamę. Zdałam sobie sprawę, że zbyt zachowawczo wjechałam żółtym kolorem na ścianę z boku łóżka. Trochę zaburzyłam proporcje kompozycji kolorów na ścianie. Wystarczyło kolejne 50 cm przedłużyć kolor by wszystko dobrze wyglądało. Widzicie to?

W międzyczasie syn zyskał też nowe pojemniki dla swoich licznych klocków Lego. Niech żyją wyprzedaże. 😉 Do szczęścia (głównie mojego, nie oszukujmy się) brakuje jeszcze granatowego dużego klocka. 😀

ZALETY I WADY ŁÓŻKA PIĘTROWEGO

Ten akapit będzie bardzo subiektywny. Napiszę Wam jak bardzo to łóżko wpłynęło na nasze życie rodzinne i zachowanie mojego syna. To nie będzie suchy zbiór plusów i minusów. Jeśli napiszę, że żałuję, że wcześniej nie zbudowaliśmy Yosielowi tego łóżka, to domyślicie się, która lista po niżej będzie dłuższa.

PLUSY

  • dodatkowa przestrzeń w pokoju. 1,6 m2 w bonusie
  • nie widać rozgardiaszu na łóżku nawet, gdy dziecko go nie pościeli
  • syn musiał zacząć samodzielnie zmieniać prześcieradło i poszewki na poduszkach, bo mamie „strasznie ciężko wspiąć się tam na górę” 😉
  • Yosi zyskał swoją bazę- kąt w którym może się zaszyć, gdy ma wszystkich dosyć
  • Yosiel przez cały czas przychodził do nas w nocy do łóżka. Odkąd śpi na łóżku piętrowym zdarza mu się to sporadycznie i nad ranem.
  • wcześniej usypianie syna trwało często nawet 2 godziny i ktoś z nas musiał leżeć z nim w łóżku. Aktualnie rytuałem jest czytanie przeze mnie książki, kiedy siedzę sobie wygodnie na dole, następnie gaszę światło, wychodzę, a syn usypia sam.
  • wspinanie się po drabinie utrzymuje mojego syna w dobrej formie fizycznej. Jako zapalony piłkarz musi o nią dbać. 😉

MINUSY

  • jeszcze tego nie przerabialiśmy, ale myślę, że w trakcie choroby będzie utrudnione kontrolowanie, czy wszystko jest w porządku i typowe matczyne dbanie o dziecko w takim czasie.
  • od czasu do czasu muszę się wspiąć na górę i pozbierać z kątów tego bunkra wszystkie skarpety i inne części garderoby, które tam zostały. Choć mogę to również zaliczyć do plusów, bo też muszę dbać o swoją formę fizyczną. 😉

Ten odcinek dobiegł końca. Wydaję mi się, że temat wyczerpałam co do cm2. Jeśli macie jednak jakieś pytania, piszcie, z przyjemnością Wam odpowiem. Będzie mi też super miło, jeśli zainspiruję Was do podobnych zmian w pokoju Waszych dzieci.

ściskam

Iza

W urządzaniu pokoju chłopców pomógł mi sklep Bluebirddesign.com

ŚWIĄTECZNY STÓŁ 2019
INTELIGENTE OŚWIETLENIE W DOMU

17 komentarzy

  1. 24 stycznia 2020 at 08:07 — Odpowiedz

    WOW!!!! Szacun dla Was, świetny projekt i świetne wykonanie. Łóżko wygląda światowo. Pokój rzeczywiście nabrał niesamowitego charakteru z całą tą kolorystyką i konstrukcją łóżka.
    Naprawdę jestem pod wrażeniem, remontu w tak ograniczonej powierzchni, ale efekt jest zachwycający.
    Gratuluję Izo. Piękna inspiracja dla tych, którzy mają chęci do zrobienia samodzielnie piętrowego łóżka.

    Moje dzieciaki miały kiedyś łóżko piętrowe, ale u mnie nie zdało egzaminu. Minusem było ścielenie łóżek zarówno dolnego jak i górnego (u mnie akurat jest mała różnica wieku, więc to starsze było za małe aby samodzielnie ścielić łóżko). No i właśnie choroba córki sprawiła, że przeniosła się do mojego łóżka, a w ślad za tym opuściła swoje górne łóżko. Ale nie ma sytuacji bez wyjścia. Zawsze można pochorować z rodzicami w łóżku.

    Gratuluję raz jeszcze pięknego wykonania i super pomysłu.
    Ściskam

    • 24 stycznia 2020 at 10:23 — Odpowiedz

      Dzięki wielkie Renia za taki komentarz 💙 co do tego czasu choroby to zdaje sobie sprawę, że może być trudno. Ale mamy chyba rozwiązanie. Yosi miał już nocowanie kolegi i wtedy na dole zorganizowalismy całkiem wygodne łóżko z dużych poduch. Więc w sytuacji kryzysowej damy sobie radę myślę. Zawsze nam.zostaje sofa w salonie 😉

  2. Gosia
    24 stycznia 2020 at 10:43 — Odpowiedz

    To fakt syn od czwartego roku życia spał na antresoli i do dzisiaj nie nauczył się łóżka ścielić. Ja miałam na 10m kwadratowych dwóch z podobnym pomysłem i było fajnie. Szacun za samodzielne zmajstrowanie łóżka:)

    • 24 stycznia 2020 at 12:42 — Odpowiedz

      Obawiam się że to będzie skutek uboczny. Ale.moze nauczę go scielic jakoś to łóżko? Dzięki

  3. 24 stycznia 2020 at 11:45 — Odpowiedz

    Iza, genialny pomysł , widać że wszystko przemyślane, gratuluję Tobie, mężowi i waszej relacji ze nie ucierpiała (wiem co mówię, mam męża stolarza i mnóstwo swoich pomysłów w głowie) – każdy projekt z mężem wymaga solidnie ugruntowanych relacji….
    Świetne poczucie stylu, konsekwencja kolorystyczna w całym domu i samo merytoryczne mięcho na blogu. Oczywiście czekam na dalsze odcinki 😉

    • 24 stycznia 2020 at 12:45 — Odpowiedz

      Haha. Smialam się, że jak się nie rozwiedlismy teraz to już nic nam nie grozi 😂 były momenty, że bałam się już cokolwiek powiedzieć Yoilanowi, bo byłby rozwód..A potem pomyślałam, że i tak będzie jak zrobi coś nie po mojej myśli 🙈 i wkraczałam z interwencją 😜
      I dziękuję bardzo za docenienie merytoryki.Bardzo się staralam 😁

  4. 24 stycznia 2020 at 15:42 — Odpowiedz

    Świetny pomysł i wykonanie 👍 Kusiło mnie żeby zrobić łóżko na antresoli dla moje synka ale on ciągle do nas przechodzi w nocy i boję się, że spadnie 🙈

    • 25 stycznia 2020 at 00:21 — Odpowiedz

      Nasz syn tez ciągle do nas przychodził i tez miałam obawy. Pierwsze noce nasłuchiwałam każdego ruchu. Myślę jednak że nie doceniamy naszych dzieci. 😉 Mój syn nawet wstaje w nocy do toalety i wraca do łózka!

  5. Pati
    25 stycznia 2020 at 11:22 — Odpowiedz

    Czekałam z niecierpliwością na ten post! 😍 ❤️
    Rewelacyjny pomysł, szacun za samodzielne wykonanie i jeszcze rozpisanie tego, krok po kroku, dla nas czytelników 🙏

    Brakuje mi tu tylko informacji, o tym jak kładło się Wam tą samoprzylepna tapetę? Po tym jak pokazałaś na instastory tapety nad którymi się zastanawiałaś, sama zamówiłam próbki do pokoju córeczki. No i teraz… Polecasz tą opcję? Czy lepiej kupić tą flizelinowa i „tradycyjnie” ją przykleić?
    Długo utrzymywał się w pokoju „ten zapach”? 😉
    Pozdrawiam serdecznie
    Pati

    • 25 stycznia 2020 at 13:41 — Odpowiedz

      Cieszę się, że wpis sie podoba 🙂 A co do tapety, tu nie pisałam, ale na instagramie niedawno o tym pisałam. Pod zdjęciem z chłopakami wychylającymi się zza drzwi. Stanowczo po doświadczeniu z tą tapetą, uważam,że mniej zachodu jest z tradycyjną i ja w przyszłości jeśli będę jeszcze coś tapetować, to już nie taką z klejem. Ale co do zapachu, to nasza go nie miała, więc „ten zapach” nie utrzymywał się.

  6. Gosia
    25 stycznia 2020 at 23:56 — Odpowiedz

    Cu. do. wne. Łóżko. Tylko wyszło dość drogo. I zastanawiam się czy faktycznie ta przestrzeń pod nim będzie wykorzystywana, czy dzieci mogą się tam swobosnie bawic? Te wyższe oczywiście 😛

    • 26 stycznia 2020 at 11:33 — Odpowiedz

      Myślę, że jak na łóżko „szyte na miare” to nie jest drogo. Łóżka piętrowe też do tanich nie należą 😉No chyba że KURA. A przestrzeń wykorzystywana jest cały czas. Np teraz syn tam siedzi i układa lego, a za stolik robi komoda 😉Często wiesza też koce dookoła i ma bunkier. W pokoju chłopcy urzeduja już 3 miesiąc i wiem, że wszystko się sprawdza z tego zaprojektowalam. 🙂

  7. […] znalazłam w domu Kasi, Conchita Home, aż dwa! U Oli z Home on the Hill, również dwa! W domu Izy oraz Marty. Dodam także pokój Helenki, bo uważam, że ma w sobie to […]

  8. Alicja
    6 marca 2020 at 10:54 — Odpowiedz

    Wow! Świetne łożko i wspaniałe kolory w pokoju chłopców! Aż chciałabym wszystko skopiować w pokoju swoich dzieci 😀 tylko zmodyfikować trochę kolory bo to pokój brata i siostry 🙂 pozdrawiam i gratuluję!

    • 6 marca 2020 at 11:38 — Odpowiedz

      Dzieki 🙂 a jesli jest dziewczynka na pokładzie zmieniłabym zółty i pomarańczowy na pudrowy róż i byłoby cacy 😉

  9. Justyna
    9 marca 2020 at 12:56 — Odpowiedz

    A tak sobie myślę, że ja to chyba bym zrezygnowała ze szczebelków przy książkach (tych krótszych), żeby mieć dostęp do książeczek z wyższych półek będąc już w łóżku 😉 Ale to tylko taka moja myśl kombinatorki, bo być może nie będzie to dobrze wyglądało.
    A kombinować i sobie utrudniać to lubię. Teraz obmyślam pokoje dla dzieci. W bloku. I wymyśliłam sobie, że chciałabym tak je urządzić, żebym mogła je co jakiś czas przemeblowywać. Będąc dzieckiem miałam taki pokój. Uwielbiałam przestawiać meble co jakiś czas i zmieniać sobie tym sposobem wystrój.
    Justyna

    • 9 marca 2020 at 19:35 — Odpowiedz

      Szczebelki tylko po środku wyglądałaby dziwnie. Ale jest rozwiazanie problemu z dostępem do książek i jest to kolejny projekt DIY, który pokaże jeszcze w marcu. A jeszcze balabym się że sięgając po książkę za bardzo się wychyli i wypadnie.
      A przedstawiać to i ja lubię. Jak pokój był tylko dla jednego syna robiłam to dość często. Teraz przy dwójce i tym metrażu to mało.wykonalne. Trzymam.jednak kciuki za twój projekt 🙂

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MENU

Back

Udostępnij