DREWNIANA WITRYNA-metamorfoza

Ten post w sumie powinien mieć tytuł jak zrobić metamorfozę mebla wykradając czas. Bo tak właśnie odbyła się cała ta przemiana. Zajęła mi kilka tygodni i była robiona tylko w trakcie drzemki lub nocnego (późno wieczornego) już spania mojego najmłodszego dziecka. Zacznijmy jednak od początku. Co to za mebel, skąd, po co i dla kogo?

Dla tych, którzy są u mnie pierwszy raz polecam zajrzeć pod hasło PROJEKT STARACHOWICE. Tam znajdziecie wiele postów i wyjaśnienie co to za dom i dlaczego jest tak, a nie inaczej. W skrócie dla tych, których czas goni: od 5 lat pomagamy remontować dom, który moja mama odziedziczyła po swoich rodzicach. Poza większymi pracami specjalistycznymi, całą resztę pracy robię ja i mój mąż. Wygląd wnętrz i zewnętrz jest według mojego pomysłu, ale w konsultacji z mamą i jej potrzebami oraz preferencjami kolorystycznymi.

MEBLE Z DRUGIEJ RĘKI

Od kilku lat, posiadanie mebli, które nie są prosto z salonu meblowego, to już żaden obciach, a wręcz powód do radości. Jeśli uda nam się je jeszcze zmienić według naszego gustu i potrzeb, lub pięknie odrestaurować to duma jest nie do opisania. Każdy, kto tchnął nowe życie w jakikolwiek stary przedmiot, pracą własnych rąk, wie o czym tu piszę. Co więcej, czasami taki proceder staje się uzależnieniem, sposobem na życie lub pracą zarobkową. U mnie jest w sferze uzależnienia, choć może kiedyś się to zmieni, kto wie? Na razie regularnie poddaje metamorfozie nie tylko wnętrza, ale też różnego rodzaju meble. Tym razem trafiło na drewnianą witrynę z OLX.

W Projekt Starachowice, jest jedno takie pomieszczenie, które jest moim oczkiem w głowie. Jest inne niż reszta i nie mieści się w budynku głównym. Mam na myśli letni pokój. Powstał w budynku gospodarczym, w miejscu gdzie przez wiele lat był dom dla różnych zwierząt, a w ostatnim etapie dla węgla. 😉 W tym pokoju, który jest używany, gdy nie wszyscy goście mieszczą się w domu, lub gdy ktoś potrzebuje mieć chwilę dla siebie, moja mama pozostawiła mi wolną rękę co do wystroju.

Pokój letni od początku meblowany jest rzeczami z odzysku lub zrobionymi we własnym zakresie. Jedyną nową rzeczą jest materac na łóżku. Z racji tego, nie od razu przybrał on taki wygląd jaki bym chciała (budżet i czas są tu ograniczeniem). Od początku marzyła mi się tu komoda z szufladami i witryna ze szklanymi drzwiami. Tę pierwszą udało mi się dość szybko znaleźć i dopasować do wnętrza. Daleko nie szukałam, bo przy metamorfozie pokoju syna, stała się ona zbędna u nas w mieszkaniu. Z witryną już nie szło mi tak dobrze. Zaczęłam planować, że zrobimy ją sami z mężem od początku, ale ciągle nie było na to czasu. Nikt z sąsiadów ani znajomych też nie pozbywał się takich mebli. Pozostało mi szukać w internecie. Jako osoba nie mobilna, szukałam takiego mebla tylko w Starachowicach. Niestety wybór był bardzo słaby, a jeśli coś już się pokazało ciekawego, to cena była zbyt wygórowana.

Pewnego lipcowego dnia w końcu trafiłam na witrynę z potencjałem. Okazało się, że mogłam jeszcze stargować cenę prawie o połowę. W między czasie, gdy ogłoszenie wisiało na portalu, mebel bardzo spodobał się nowemu psu właścicielki. Mnie ten mankament nie przeszkadzał. Po pierwsze wiedziałam, że poradzę sobie z naprawą, a po drugie życie mebli w Starachowicach to obóz przetrwania. Przez ostatnie 5 lat nauczyłam się, że nie zależnie od tego jak dobrze będzie zrobiony mebel i tak nie przetrwa w taki dobrym stanie długo. Takie wibracje, co poradzić.

METAMORFOZA WITRYNY

metoda less waste

Niestety nie mam odpowiedniego zdjęcia tej witryny przed metamorfozą. W trakcie transportu drzwi zostały rozmontowane by bezpiecznie je przewieźć. Nie miałam czasu ani potrzeby montować ich przed dokonaniem zmian, dlatego musicie sobie trochę wyobrazić jak to wszystko wyglądało z drzwiami.

Już w trakcie zakupu wiedziałam jaki kolor i dodatkowe bajery będzie miała szafka. Jedyną niewiadomą dla mnie było to, czym ten kolor uzyskam. Nie chciałam kupować nowych farb, bo w Starachowicach z racji ciągłego remontu i przeróbek, zapas różnych farb i środków koloryzujących mamy całkiem spory. Problem polegał na tym, że nie miałam ani jednej puszki z farbą akrylową do drewna. Zostały mi dwie opcje. Użycie farby do ścian i zabezpieczenie lakierem akrylowym lub zastosowanie lazury do drewna. Oba wybory niosły ze sobą ryzyko.

Nie raz malowałam już meble farbą do ścian, wcześniej nakładając grunt przyczepnościowy (przy meblach z różnymi powłokami, przy surowym drewnie gruntu nie używałam), a na koniec zabezpieczając lakierem akrylowym. Sprawdzało mi się to zawsze poza jednym razem. Jasna szara farba na meblach i drzwiach w przedpokoju w Starachowicach łapie wszystkie plamy, które są nie do usunięcia. Nie jest to kwestia lakieru (zawsze ten sam). Podejrzewam, że kolor i jakość farby mógł mieć tu znaczenie.

Drugą opcją była lazura, przeznaczona do zabezpieczenia drewna na zewnątrz. Rok temu wypróbowałam ją w kilku miejscach i bardzo dobrze się sprawdza,ale…! Jest jedno zastrzeżenie. Lazurę nakładamy na surowe lub bardzo dobrze oczyszczone i osuszone drewno by spełniała swoją ochronną rolę. Czyli witryna teoretycznie odpada. Gdybym miała ją oczyścić do surowej deski, jej metamorfozę przeprowadziłabym może za 2 lata. Całe szczęście lubię eksperymenty i już wcześniej sprawdziłam, że na szorstkowanej powierzchni trzyma się świetnie jeśli nie jest narażona na deszcz, słońce, śnieg i wiatr. Lazura ma jeszcze jedną cechę, która w tym przypadku nie pomagała, nie kryje całkowicie. Potrzeba na prawdę wielu warstw by jednolicie pokryć powierzchnię, która jest ciemniejsza od koloru lazury.

krok po korku

Witryna ostatecznie została potraktowana lazurą. Bardziej odstraszyły mnie ewentualne niezmywalne plamy, niż wizja machania pędzlem kilka razy więcej (co akurat dla mnie jest formą relaksu). Zanim jednak zaczęłam swoją medytację z pędzlem, zeszlifowałam lekko powierzchnię papierem ściernym (szlifierką) o grubości 80. Wszystko potem odpyliłam, umyłam i odtłuściłam spirytusem. Dodatkowo dolne kanty witryny uzupełniłam i nadałam kształt używając szpachli do drewna i rąk 😉

Najprzyjemniejszy proces dla mnie mnie to malowanie, dlatego nie przeszkadzało mi to, że musiałam tę czynność powtórzyć 6 razy. Pomyślicie, ile to trwało?! Czas schnięcia między warstwami to 3h. Jednego dnia mogłam pomalować 3 warstwy jeśli tylko drzemki Milo gwarantowały mi tyle wolnego czasu. Gdyby zebrać łączny czas całej metamorfozy, to myślę, że byłoby to pół dnia (lata praktyki w machaniu pędzlem). Ze względu na warunki-wakacje z dziećmi i większość czasu jako jedyny opiekun- zajęło mi to 2 tygodnie. Liczę od momentu, kiedy w końcu udało mi się cały proces rozpocząć. Bo nie wiem, czy liczyć ten czas, kiedy codziennie obok niej przechodziłam i marzyłam o 2 godzinach sam na sam ze szlifierką i witryną?? 😉

Witryna po sześciu warstwach lazury prezentowała się już bardzo dobrze. Pierwszy plan na jej metamorfozę obejmował wymianę szyb w drzwiach na rattan. Po obejrzeniu drzwi z bliska i obliczeniu swojego wolnego czasu, stwierdziłam, że usunięcie szyb jest zbyt czasochłonne. Wtedy zaczęłam szukać fajnej i taniej tapety na plecy witryny. Udało mi się taką znaleźć. Jej koszt waha się od 36 do 56 pln (w różnych sklepach www). Jeśli się Wam podoba, szukajcie jej pod hasłem tapeta TRENDWALL. Gdy wpadł Wam w oko także ten kolor, którego użyłam i chcecie doświadczyć lazury w swoich projektach, to hasło dla google brzmi: 3V3 lazura Polski klimat, kolor górski otoczak.

Tapetę bez problemu do pleców mebla przykleiłam na klej do tapet. Przydaje się też bawełniana ściereczka do zbierania nadmiaru kleju i szpachla do tapetowania by dobrze przycisnąć tapetę do powierzchni.

DREWNIANA WITRYNA W NOWYM WYDANIU

To, że udało mi się skończyć metamorfozę witryny tego lata, cieszyło mnie przeogromnie, a to, że wyszła nawet lepiej niż się spodziewałam, spotęgowało radość. Choć przyznam się Wam, że to nie jest jej ostateczny wygląd. Nie miałam czasu na wymyślenie jej ciekawszych uchwytów, więc pomalowałam stare na zielono (ten sam kolor, co na komodzie przy łóżku). Gdy wróciłam do domu i poszperałam w moich licznych szufladach, okazało się, że mam co najmniej dwie fajne opcje i teraz muszę się na którąś zdecydować. Dlatego nie przyzwyczajajcie się do tego widoku. Jeszcze w tym miesiącu się on zmieni, a ja mam cichą nadzieję, pokazać Wam to w tym roku. 😉 Bo to nie jedyna drobna zmiana, którą planuję w pokoju letnim.

Przy okazji zdjęć witryny, która nie jest jeszcze w pełni zagospodarowana, dlatego tak pięknie się na zdjęciach prezentuje, zrobiłam zdjęcia całego pokoju. Nie było to łatwe zadanie, bo w trakcie porządkowania wnętrza, jego stylizacji i fotografowania cały czas miałam dzielnych asystentów sprawdzających moje umiejętności pracy podczas huraganu, lub jak kto woli, dwóch trąb powietrznych,haha. Dlatego jak na moje wewnętrzne standardy jest to wnętrze za mało dopracowane, ale i tak się cieszę, że udało mi się zrobić aż tyle.

Witryna stanęła zaraz przy drzwiach. Wcześniej był tam regał ze starych skrzynek, ale mi je zwędzili do kwiatów przy tarasie. 😉 Nie zmartwiło mnie to bardzo, bo motywacja by czymś te skrzynki zastąpić doprowadziła mnie to tego etapu. Jedne czego żałuję, to tego, że nie mam miejsca na taką witrynę w Warszawie. Moja mama też żałuje, że nie ma gdzie jej zmieścić w żadnym pomieszczeniu w domu haha. Także, muszę ją pilnować, bo okaże się, że jednak mama znalazła dla niej miejsce. 😉

DROBNE ZMIANY W POKOJU LETNIM

Od ostatniego wpisu, a w sumie zdjęć zrobionych w tym pokoju minęły dwa lata. Gdyby nie to, że w zeszłym roku robił on za składzik, w trakcie remontu docelowego, tak długiej przerwy by nie było. Lubię w nim zmieniać i bawić się dekoracjami. W tym roku starczyło mi sił i czasu tylko na gruntowne wysprzątanie pomieszczenia i przygotowanie witryny. Dodatkowo musiałam znaleźć dobre ustawienie kolejnego mebla, który znalazł się tu głównie ze względów praktycznych.

Stare metalowe łóżko po moim starszym synu, po remoncie pokoju chłopców, znalazło nowy dom właśnie tu. Bardzo nie chciałam się go pozbywać. Kupiłam stare i zniszczone w internecie i sama odnowiłam. Myślałam, że w Starachowicach idealnie odnajdzie się na tarasie. Okazało się, że bardziej potrzebne jest w tym pokoju. Dlatego, jeśli zdjęcia witryny to dla Was mało, zapraszam na photo-tour po reszcie tych czterech ścian. Dla ciekawych jak wyglądał pokój na samym początku zapraszam pod ten link.

Na koniec, moi pomocnicy, asystenci w akcji. Witryna sprawdzona z każdej strony i praca została zaakceptowana.

Mam nadzieję, że zainspirowałam i zachęciłam Was do przemian starych mebli. Nie wiele trzeba, by wyglądały tak jak chcemy.

ściskam

Iza

PRZYJĘCIE W STYLU KARAIBSKIM
DRUGI PLAN INSPIRUJE

2 komentarze

  1. 25 września 2020 at 09:30 — Odpowiedz

    Świetne to wnętrze i coraz bardziej zyskuje. Witryna wygląda bardzo fajnie i całość jest naprawdę mega.
    Bardzo relaksujące wnętrze 🙂 Idealne na wakacje.

    Uściski

  2. Kasia
    25 września 2020 at 11:29 — Odpowiedz

    Piękna 😍 witryna i cała reszta! Gdzie można kupić ten wzór tapety?

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MENU

Back

Udostępnij