HOME STAGING-KILKA TRIKÓW, JAK PRZYGOTOWAĆ MIESZKANIE NA WYNAJEM

HOMESTAGING-SALON W STAREJ KAMIENICY

HOME STAGING-CO TO JEST?

Czy spotkaliście się kiedyś z pojęciem: home staging? W dosłownym tłumaczeniu jest to inscenizacja domu. Czyli stworzenie takiej sceny w pomieszczeniu, aby była jak najbliższa wyobrażeniu domu potencjalnego klienta– najemcy, lub kupca. Dlaczego napisałam „pomieszczenie”, a nie „mieszkanie”? Bo według mnie dobry home stager i z magazynu stworzy dom, w którym ktoś chciałby zamieszkać.  😉 

Chociaż sama jeszcze nie „zjadłam zębów” na home staging-u, to pewne doświadczenie już mam. Mam też zdolność indywidualnego podejścia do tematu i stworzenia takiego wnętrza, by określony odbiorca poczuł się w nim jak u siebie. Jeśli ten odbiorca nie jest konkretną jednostką, ale dość ogólna grupą ludzi, jak to w przypadku mieszkań na wynajem, „sceneria” domu powinna być w miarę możliwości neutralna lub na tyle bazowa, żeby każdy małymi modyfikacjami mógł ją dostosować do siebie. 

ZASADY HOME STAGING-U

Wiadomo, że każdy z nas ma różne potrzeby i różne upodobania estetyczne. Nie da się więc tak przygotować wnętrz mieszkania na wynajem (lub sprzedaż), aby podobały się wszystkim. Można, według mnie, pójść w dwóch kierunkach. Stworzyć wnętrze bardzo neutralne, wyposażone tylko w bazowe meble i zostawić do indywidualnej aranżacji najemcy (przy najmie długoterminowym). Wtedy zakres potencjalnych klientów jest dość szeroki, ale cena za wynajem będzie mniejsza.  Drugą opcją jest stworzenie wnętrza z charakterem, w konkretnym stylu, choć nie krzykliwego. Mieszkania, które częściowo urządzamy, pokazując kierunek w jakim najemca może iść dalej dostosowując je do siebie i swoich potrzeb. W pierwszej opcji cena najmu będzie niższa, ale grupa potencjalnych najemców większa. W drugiej opcji będzie odwrotnie. 

Który kierunek wybrać? Home staging to nie tylko uporządkowanie wizualne mieszkania, upiększenie czy głębsza metamorfoza. Zanim dojdziemy do tego etapu powinniśmy przeanalizować miejsce w jakim lokal się znajduje, jego zalety i wady, kogo mógłby zainteresować oraz budżet jakim dysponujemy. Dopiero po takiej analizie podejmujemy decyzję jakiej metamorfozie powinno zostać poddane wnętrze. 

METAMORFOZA SALONU W RAMACH HOME STAGINGU-U

O home staging-u tego mieszkania pisałam już przy okazji metamorfozy sypialni z garderobą. Wtedy opowiedziałam Wam o mojej nowej drodze zawodowej i opisałam konkretne zmiany jakie dokonałam w tamtym wnętrzu. Teraz skupię na tym, czym się kierowałam przy urządzaniu salonu w tym konkretnym mieszkaniu. Choć rozpatrzę indywidualny przypadek, to pewne zasady są uniwersalne.

LOKALIZACJA MIESZKANIA, A STYL WNĘTRZA

Zastanawialiście się kiedyś jak lokalizacja waszego domu/mieszkania może mieć wpływ na to, jak je świadomie urządzacie? Trudno w nowoczesnym budownictwie stworzyć wnętrze przypominające górską chatę, czy odwrotnie. Tak samo w bloku z płyty stworzyć klasyczne kamieniczne wnętrze. Oczywiście dla chcącego nic trudnego, ale nie o to chodzi moim zdaniem we wnętrzach. Jeśli mamy mieszkanie w starej kamienicy, fajnie jest podkreślić jej historię i nawiązać do niej wystrojem wnętrz. Oczywiście nie musimy urządzać całego wnętrza meblami vintage, ale zamiast iść na przykład w prosty, minimalistyczny skandynawski styl, możemy nawiązać do klasycznych rozwiązań.

Dostosowanie stylu mieszkania do jego lokalizacji było jedną z zasad, którą kierowałam się przy tej metamorfozie. Lokal znajduje się w starej kamienicy, na wysokim piętrze, bez windy, blisko centrum miasta. Te cechy pozwalają już na wstępie określić potencjalnych klientów i ich ewentualne oczekiwania co do wyglądu i funkcjonalności wnętrz. Biorąc pod uwagę budżet i kolejną zasadę, że wykorzystuję maksymalnie dużo z tego co już jest w mieszkaniu (pozostawiając bez zmian, lub dopasowując przez metamorfozę) zdecydowałam się podnieść wartość mieszkania urządzając go klasycznie i stylowo.

METAMORFOZA SALONU

Salon, który zastałam przed metamorfozą był dość pusty, co dawało wiele możliwości urządzenia go na nowo. Jedyne meble, które się tam znajdowały, to beżowa sofa z pufami i szary fotel. Wszystko zostało w mieszkaniu, ale fotel został przeniesiony do innego pokoju. Poddając zmianie całe mieszkanie pamiętałam, że każde wnętrze nie jest osobnym bytem, a całością. Pomieszczenia powinny być spójne i mieć pewne elementy wspólne nawiązujące do siebie. Taki zabieg jest szczególnie pomocny, kiedy metamorfoza nie jest generalnym remontem i nie możemy zmienić wszystkiego. Można w ten sposób trochę odwrócić uwagę od tego co nie jest zaletą wnętrza, a musi pozostać jak jest.

Mieszkanie, które dziś opisuję, miało dla mnie jedną, dość dużą wadę. Mnogość odcieni drewna i brązów. W całym lokalu znajdziemy jasną okleinę (sypialnia), dębową klepkę (sypialnia i mały pokój) ciemnobrązową klepkę (salon) i rude kafelki w kuchni i w przedpokoju, co pokażę w kolejnych wpisach. Do różnych kolorów podłóg dochodziły olchowe drzwi wewnętrzne i drzwi od zabudowy w przedpokoju, ciemnobrązowa zabudowa grzejnika w salonie i brązowe wykończenie mebli w kuchni. Musiałam pogodzić tę wielobarwność, zmienić kolory, gdzie to możliwe lub odwrócić od nich uwagę i wyciszyć. Wymiana podłóg nie wchodziła w grę. Mogłam jednak przemalować ściany i zabudowę pod oknem oraz dobrać meble i dodatki tak, by podłoga była prawie niezauważalna, a jednocześnie pasowała do reszty.

CO ZOSTAŁO ZMIENIONE W SALONIE?

Kolorem, który po metamorfozie, w większym lub mniejszym stopniu występuje w każdym wnętrzu jest czerń. Pasowała ona do każdego z pomieszczeń, nawet, jeśli nie dokonano by tam zmian. Co więcej, moim zdaniem przełamała brązy występujące w mieszkaniu dodając im więcej klasy. Kierując się stylem kamienicznym i elegancją, dokonałam dwóch znaczących, a jednocześnie łatwych do wdrożenia zmian kolorystycznych w salonie. Zostały przemalowane dwie ściany i zabudowa pod oknem. Dodatkowo beżowy kolor sofy podsunął mi pomysł na wprowadzenie kilku dodatków w podobnym kolorze, które jednocześnie ociepliłyby wnętrze i nadały charakteru. Obudowa grzejnika zyskała nowe wypełnienie z rattanu, a salon, wcześniej pozbawiony górnego oświetlenia, zyskał nową lampę SINNERLIG nawiązującą wyglądem do plecionki w zabudowie.

Dwie ściany pokoju zostały przemalowane na szarozielony kolor, który ładnie uspokajał brązową podłogę wpadającą w czerwono-pomarańczowe tony. By nawiązać do klasycznego stylu, dodatkowo zostały zastosowane sztukaterie na dwóch ścianach. To były jedyne zmiany remontowe w tym pomieszczeniu: dwa nowe kolory, sztukateria i rattan. Choć były one niewielkie nadały ton całemu pomieszczeniu. Można było zostawić salon w tej formie i dać swobodę umeblowania nowemu najemcy. Jednak takie wykończenie wnętrz podniosło ich standard, co przełoży się na oczekiwania potencjalnego najemcy. Może się on spodziewać chociażby podstawowego wyposażenia, jak stół, krzesła, szafka itp. Co wtedy, jeśli ich nie mamy?

MEBLE DO MIESZKANIA NA WYNAJEM

Urządzając mieszkanie na wynajem, nie powinniśmy inwestować w drogie i unikatowe meble. Nie wiemy, kto będzie mieszkał w naszej nieruchomości i nie mamy pewności, pomimo wcześniej podpisanych umów zabezpieczających obie strony, co w trakcie najmu może się wydarzyć. Dobrym rozwiązaniem w takim przypadku jest skorzystanie ze sklepów sieciowych z szeroką ofertą produktową mebli i dodatków do wnętrz, dostępnych niezależnie od wielkości budżetu inwestora. Takim sklepem jest na przykład IKEA. Skorzystanie z jej produktów jest korzystne zarówno dla wynajmującego jak i najemcy.

Dlaczego?
  • Załóżmy, że jakaś część wyposażenia mieszkania ulegnie przypadkowemu zniszczeniu. Gdy jest to mebel ze sklepu sieciowego ze stałą ofertą, bardzo łatwo jest go zastąpić nowym. Zazwyczaj też nie rujnuje budżetu wynajmującego czy najemcy.
  • Prawo Inżyniera Mamonia – w wolnym tłumaczeniu: najbardziej lubimy to, co już znamy. Powszechność mebli IKEA w naszych domach może być wadą dla tych, którzy cenią sobie indywidualność (choć ja nie raz udowodniłam Wam moimi kreatywnymi przeróbkami, że i to da się obejść). Przy mieszkaniach na wynajem, popularność asortymentu dużego sieciowego sklepu jest zaletą. Najemca oglądając wnętrze z wyposażeniem, z którym na pewno się już gdzieś spotkał (u siebie w domu, u znajomych, rodziny czy po prostu w sklepie) poczuje się swobodniej, może jak u siebie w domu i możliwe, że wnętrze bardziej mu się spodoba.
  • Mnogość dodatków w różnej stylistyce i jednocześnie pasujących do reszty asortymentu sklepu to ogromny atut IKEA przy urządzaniu mieszkań na wynajem. Można je urządzić od A do Z w jednym sklepie. Jest to ogromna oszczędność czasu i często pieniędzy (transport mebli z wielu różnych sklepów kosztuje więcej). Gotowe ekspozycje w sklepie podsuwają pomysły na rozwiązania we wnętrzach i wszystko jest do kupienia od razu w sklepie. W sytuacji, gdy jakieś dodatki ulegną zniszczeniu łatwo jest kupić nowe, takie same, lub inne zamienniki.
  • IKEA dzieli się też swoją wiedzą w urządzaniu wnętrz w swoich artykułach podpowiadając gotowe rozwiązania, na bazie swojego asortymentu jak na przykład w artykule „Jak urządzić kawalerkę” czy „Jak urządzić mieszkanie dwupokojowe”.
  • Dla osób, które dokonają zakupów w IKEA, sieć ma atrakcyjną cenowo ofertę planowania wnętrz z architektem. Dla niskobudżetowych realizacji, jest to bardzo atrakcyjna i pomocna usługa przy urządzaniu wnętrz na wynajem.
  • IKEA ma w swojej ofercie dużo produktów w ciekawym designie, które pozwalają na nietuzinkowe rozwiązania wnętrzarskie. Mimo iż nie jest marką luksusową, to przy tak szerokim asortymencie daje możliwość urządzenia zarówno prostych, minimalistycznych, a także eleganckich i klasycznych wnętrz, co, wydaje mi się, udowodniłam metamorfozą omawianego dziś salonu.

JAK URZĄDZIĆ SALON?

MEBLE WYPOCZYNKOWE

W idealnym wnętrzarskim świecie, każde pomieszczenie ma swoją główną funkcję, która narzuca jak je urządzamy. Salon jest miejscem spotkań i dziennego wypoczynku. Meblem bez którego raczej nie wyobrażamy sobie salonu jest sofa. W przypadku tego salonu, sprawa była już rozwiązana. Właściciele mieszkania przy przeprowadzce, zostawili własny narożnik.

MEBLE DO JADALNI

Pozostało dodać brakujące meble. Czyli jakie? W tym mieszkaniu są dwa pokoje, duża garderoba, dużo szaf w przedpokoju i kuchnia, która poza niezbędnymi meblami i wyposażeniem mieści tylko mały stolik. Nie ma więc jadalni. Tę funkcję musiał przejąć salon. Dlatego do salonu wybrałam czarno brązowy, rozkładany stół BJURSTA. Klasyczny prosty styl świetnie odnalazł się w tym wnętrzu. Początkowo rozważałam okrągły LISBAO. W tamtym czasie sprzyjał nam jednak dział sprzedaży okazyjnej, na którym znaleźliśmy w niższej cenie powystawowy stół, o którym wcześniej wspomniałam. Dział sprzedaży okazyjny w IKEA, to miejsce, gdzie można zakupić meble w bardzo dobrym stanie w niższej cenie. W przypadku określonego budżetu przy home staging-u, takie oszczędności zawsze są mile widziane. Do stołu dobrałam czarne krzesła IDOLF. Stół i krzesła stanęły w rogu pokoju, a nad nimi zawisła lampa SINNERLIG, tworząc kąt jadalniany.

OŚWIETLENIE W SALONIE

Ponieważ lampa nad stołem jest jedynym górnym oświetleniem, dodatkowo nad sofą została zamontowana czarna lampa ścienna SKURUP, (taka sama jak w sypialni). Pozostałe oświetlenie punktowe (lampy podłogowe, czy stołowe) zostawiłam już do wyboru najemcom. Mnogość gniazdek, pozwala na zastosowanie ich w wielu miejscach w salonie, a oferta oświetlenia w IKEA, pozwoli dopasować im odpowiednie lampy.

Do komfortu spędzania czasu na sofie, poza przyjemnym oświetleniem, brakowało jeszcze stolika na kawę. Idealny w stylu i kolorze okazał się stolik LÖVBACKEN.

PRZECHOWYWANIE

W salonie zrezygnowałam z komód i regałów z dwóch względów. Całe mieszkanie jest bardzo dobrze wyposażone w przestrzeń do przechowywania. Jeśli dla najemców mimo wszystko, ilość szaf i schowków byłaby niewystarczająca, mogą w porozumieniu z właścicielami dokupić meble do salonu. Dodatkowo, pod parapetem jest już gotowa zabudowa, która poza osłoną grzejnika ma jeszcze przestrzeń na książki i inne bibeloty.

Pojawił się mimo wszystko jeden dodatkowy mebel, który dopełnia całości funkcjonalności salonu. Szafka pod telewizor z serii BESTA. Wybrałam jasną obudowę nawiązująca kolorem do rattanu w zabudowie grzejnika, lampy i sofy oraz czarne drzwi TIMMERVIKEN pasujące do przemalowanej zabudowy, stołu i krzeseł. Powieszona na ścianie, zamiast postawiona na nóżkach, szafka mimo czarnych drzwi nabrała lekkości wizualnej. Może być wykorzystana zgodnie z przeznaczeniem producenta, lub jako mała szafka do przechowywania. Wszystko zależy od potencjalnych mieszkańców.

DODATKI I DEKORACJE W HOME STAGING-U

Przy home staging-u dodatki i dekoracje grają jedną z kluczowych ról w dobrym odbiorze wnętrza. Nie może być ich za dużo, ale też nie może ich nie być w ogóle. Trzeba znaleźć złoty środek. Trochę inaczej wygląda to, gdy chcemy sprzedać mieszkanie, a inaczej gdy je wynająć.

Tworząc mieszkanie na wynajem, dobrze jest by jego wnętrze zachęcało od razu do wprowadzenia się, a jednocześnie dawało możliwość najemcy dopasowania go do siebie. Dodatki i dekoracje, których użyjemy we wnętrzu nie mogą przytłaczać i powinny być w miarę neutralne. Nie mogą być to też osobiste kolekcje i zbiory. Najlepiej nadają się do tego wszelkie tekstylia (poduchy, koce, zasłony, obrusy, siedziska itp) , plakaty (choć tu też trzeba wybierać uniwersalne motywy) , ewentualnie koszyki, misy, patery, wazony, świeczniki itp.

GDZIE KUPOWAĆ DEKORACJE?

Te wszystkie dodatki do salonu również znalazłam w IKEA. Dla mnie jako home stagerki to bardzo wygodna opcja, kiedy w jednym sklepie mogę dostać wszystko by wystylizować wnętrze. Dzięki zakupom przez stronę lub aplikację mobilną IKEA, mogę też zaoszczędzić czas i zamówić wszystko przez internet. Zakupione rzeczy mogą zostać dostarczone prosto do mieszkania poddawanego metamorfozie. Dla inwestora, to również komfortowe rozwiązanie. Właścicielowi łatwiej będzie dokupić nowe rzeczy na miejsce zniszczonych i zużytych, gdy będzie wystawiał mieszkanie ponownie na wynajem.

Na jakie dodatki zdecydowałam się w salonie? W sumie jest ich niewiele, ale wystarczająco dużo, by stworzyć przytulny i przyjemny pokój. Wazon VANLIGEN i BEGÄRLIG , koszyki SMARRA i KLYFTA, małe świeczniki na tealighty FINSMAK , poszewki w różnych kolorach z serii GURLI, VIGDIS. Pod stolikiem znalazł się też dywan TIPHEDE , który wcześniej mogliście widzieć w roli narzuty na łóżko w sypialni. 😉 Na zdjęciach możecie też zauważyć czarne świeczniki z limitowanej serii DEKORERA, które nie są już dostępne w sklepie. To dobry przykład, by pokazać Wam, że można je zastąpić innymi, które są dostępne w ofercie IKEA – FULLTALIG i nadal będą pasować.

JAK PODNIEŚĆ WARTOŚĆ MIESZKANIA NA WYNAJEM?

Na samym początku wpisu wyraziłam opinię, że mieszkania na wynajem można przygotować na dwa sposoby. Wersja minimalistyczna, z podstawowym wyposażeniem, bez mebli lub w niewielkiej ilości, jasne wnętrze z możliwością indywidualnej aranżacji przez najemcę. Jest to niskobudżetowa wersja mieszkania na wynajem. Inwestycja nie jest duża, ale też opłata za wynajem nie będzie wysoka.

Stworzenie wnętrza, które przyciąga swoją uwagę aranżacją funkcjonalną i wizualną podnosi jego wartość. Decydując się na taką opcję inwestowania w mieszkanie na wynajem, warto pamiętać, że każdy szczegół gra role i podnosi wartość.

Jeśli włożyliśmy dużo wysiłku, aby zadbać o wystrój wnętrz, dobrze jest też dopieścić szczegóły, takie jak podstawowe wyposażenie. Zastawa dla 4 osób, komplet sztućców i szklanek, nie jest dużym kosztem w stosunku do całej inwestycji. Takie wyposażenie bardzo podnosi pierwsze wrażenie przy oglądaniu mieszkania.

ZASTAWA STOŁOWA

Tu też IKEA oferuje duże możliwości dopasowania takiego wyposażenia zarówno pod względem estetycznym jak i finansowym. Do tego mieszkania wybrałam zastawę z serii DINNERA, której zaletą nie jest tylko cena. Prosta forma i możliwość dokupienia pojedynczych talerzy czy misek, to bardzo wygodna opcja, gdy się coś stłucze. Uniwersalne kieliszki z serii IKEA 365+ mogą pełnić podwójną rolę: szklanek na wodę, czy kieliszków na wino. Dobrze jest też zadbać o akcesoria, które pomogą chronić meble w mieszkaniu tak jak na przykład podkładki na stół UNDERLAG.

Mając takie zasoby na miejscu w mieszkaniu możemy też zaaranżować stół, jeśli zdecydujemy się zrobić dzień otwarty dla osób zainteresowanych lokalem. Tak dopieszczone wnętrze zawsze wpływa na jakość odbioru potencjalnego klienta.

HOME STAGING – WYNAJMUJĄCY i NAJEMCA

Moje doświadczenie w home stagingu nie jest jeszcze imponujące. Byłam jednak kiedyś najemcą i jako osoba z dużym poczuciem estetyki wiem, czym kierowałam się szukając mieszkania na wynajem. Uważam, że w Polsce jest jeszcze dużo do zrobienia w tym temacie.

Ostatnie dziesięć lat zajmowania się aranżacją wnętrz, nie tylko własnych, pozwoliło mi spojrzeć na potrzeby wnętrzarskie z innej perspektywy niż moja. Przy metamorfozie przestrzeni na wynajem, dobrze jest uwzględnić potrzeby zarówno wynajmującego jak i najemcy. Stworzyć takie wnętrze, które będzie ciekawe, przyciągnie określonych klientów i sprawi jak najmniej kłopotów w użytkowaniu obu stronom. Ciekawa jestem Waszego odbioru tej metamorfozy i wrażeń, gdybyście mieli być potencjalnym najemcą. Może jesteście wynajmującym i wasze doświadczenie w tej dziedzinie jest zupełnie inne od mojego i moich założeń. Podzielcie się opinią, jestem bardzo ciekawa. Gdybym jednak zainspirowała Was tym wpisem i pomogła przy Waszych działaniach wnętrzarskich, również dajcie znać. Będzie mi bardzo miło.

W ostatnich dwóch wpisach o home staging-u poznaliście już trochę moje możliwości i podejście do tematu metamorfozy wnętrz. Jeśli podoba się Wam to co robię i chcielibyście skorzystać z mojej pomocy, to zajrzyjcie do zakładki z OFERTĄ. Może znajdziecie tam usługę, której zakres pomoże Wam z waszym wnętrzarskim dylematem.

ściskam

Iza

wpis powstał we współpracy z IKEA

SPOSÓB NA PRZECHOWYWANIE BRUDNEJ BIELIZNY
CZAS DORASTANIA-15 URODZINY NA KUBIE(QUINCEAÑERA)

6 komentarzy

  1. 28 lutego 2021 at 11:00 — Odpowiedz

    Bardzo ciekawa metamorfoza Izo, sama chciałabym zamieszkać w takim wnętrzu gdybym szukała na wynajem czy do kupna.
    Zgodzę się, że w PL jeszcze długa droga, aby mieszkania na wynajem były ciekawe i nie zagracone starymi meblami.
    Podobnie z mieszkaniami na sprzedaż. Jak oglądam zdjęcia ofert mieszkań do sprzedaży to aż oczy bolą.

    Powodzenia w home stagingu!

    • 28 lutego 2021 at 22:53 — Odpowiedz

      Powiem Ci, ze to jedna z moich zasad, robić wnętrza, w których chciałabym zamieszkać, nawet jesli w 100% mojemu gustowi by nie odpowiadały. Bo wiadomo, że ja przygotowałam projekt, ale musieli go zatwierdzić własciciele. Wiec brałam pod uwagę tez to co im sie podoba. I nie wszystkie moje pomysły przeszły (choć nie w salonie). Masz racje, ze jeszcze długa droga do wielu ofert z ciekawymi wnetrzami na wynajem, ale ja juz widze zmianę miedzy tym co bylo jak ja wynajmowałam, a tym co jest. I sam fakt, ze home stager to już nie jest obce słowo dużo o zmianach mówi. Dzięki Ranata za komentarz. Bardzo doceniam, że przy prawie każdym poście coś napiszesz <3

  2. Weronika
    28 lutego 2021 at 14:14 — Odpowiedz

    Zabudowa pod oknem to obłęd! Pięknie się prezentuje. Ja bym na czarny kolor nie postawiła, ale widzę że warto. Także ratan i czerń to będzie moja słabość 😁

  3. Marta
    6 marca 2021 at 22:32 — Odpowiedz

    Piszę chyba 2 raz dopiero, ale czytam bloga, hoho od roku czy dwóch 😉 Za to nadrobiłam historię. Zagladam do Pani, bo bo u mnie również sa dzieci (3) w podobnym wieku i każdego dnia zastanawiam się jak powiększyć naszą przestrzeń, gdzie jeszcze ukryć dodatkowe schowki na walizki, narty czy buty czekające aż któreś z młodszych do nich podrośnie. Co do stylu, to nie wszystko w 100% mi odpowiada, ale bardzo podoba mi się, że Pani wnętrza są prawdziwe. Widać tu autorski gust i wybór, nawet jeśli jakiś wpis powstał przy współpracy (czemu nie jeśli sie ego nie ukrywa?!). Podziwiam też, że tak wyczerpująco Pani opisuje i uzasadnia każdy temat, każdy wybór, nie ograniczając się do podpisow pod zdjeciami. To bardzo cenne! I na koniec. Nie wiem jak to możliwe, ale przegapiłam sezon na kolor szałwiowy i teraz dzięki Pani zostałam jego fanką. Pozdrawiam serdecznie i proszę nie ustawać w poszukiwaniu. Widać, że ma Pani dar.

    • 7 marca 2021 at 17:06 — Odpowiedz

      Marto, bardzo dziękuję za tak długi i szczery komentarz. 🙂 miejsce na rzeczy po jednym dziecku dla drugiego to temat rzeka. Znam go i cały czas walczę z tematem. Fajnie, że piszesz ze nie wszystko jest w twoim guscie, a mimo to zagladsz i obserwujesz. Lubię takie podejście. Ja też często obserwuje blogi, konta gdzie nie 100% „kupuje, ale podoba mi się podejście do wnętrz danej osoby.
      Co do opisu i uzasadnienia to wynik doświadczeń z pracy z moja najtrudniejsza klientka-mama. Żeby ja przekonać do jakichkolwiek zmian musiałam tłumaczyć i uzasadniać wybory. I tak już mi zostało…haha..
      A kolor szalwiowy, ma coś takiego w sobie, że mimo iż nie pozorny, potrafi zrobić wnętrze:)

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MENU

Back

Udostępnij