Czy jest na sali ktoś, kto tęsknił za czerwienią na moim blogu ? 😉 Jeśli tak, to dziś uśmierzę ból tej tęsknoty. Święta Bożego Narodzenia lubią ten, w sumie trudny, kolor. I choć ja po prawie 5 latach pozbyłam się go z moich wnętrz, to od czasu do czasu mam ochotę sobie na niego popatrzeć. Lubię to, jak podkręca stonowane wnętrza. Wiem jak czerwień prezentuje się w moich czterech kątach. W archiwum blogowym znajdziecie mnóstwo zdjęć :). Ciekawa byłam jak zmieni się letni pokój w Starachowicach, jeśli dodam trochę tego ognistego koloru. Grudniowy czas był najlepszą wymówką na taki chwilowy eksperyment. Neutralna baza bardzo mi ułatwiła zadanie. Wystarczyło parę poszewek, koc, mój stary czerwony zegar, imbryczek i naturalne czerwone akcenty jak jabłka czy kalina.Tak, wiozłam to wszystko z Warszawy w walizce (poza jabłkami i kaliną :p) . Tak, nie jestem całkiem normalna, ale to już chyba nie tajemnica, po tylu latach prowadzenia tego bloga. I gdyby tylko ogrzewanie lepiej działało ( niestety koza, musi być zamontowana ponownie, bo nie ma ciągu), to spędziłabym tam więcej czasu z książką, dobrym napojem (wino, kawa, herbata.. w zależności od nastroju). Awaria kozy wymusiła na mnie dogrzanie pomieszczenia olejakiem i szybkie ogarnięcie i wystylizowanie przestrzeni. Nie jest więc doskonale, bo na dopieszczanie wnętrza w takich warunkach jestem za mało odporna na niskie temperatury ;). Zarys tego co chciałam osiągnąć, jednak jest. Mam nadzieję, że nacieszy Wasze oczy.
Nastąpił też falstart zielonej komody na blogu, bo post ze zdjęciami w normalnych warunkach wnętrzarskich jest nadal w powijakach ( ponad pół roku…bez komentarza pozostawię ten fakt). Mam nadzieje, że jednak Wam to nie przeszkadza i z równą przyjemnością zajrzycie na bloga, gdy wpis o pokoju letnim z nową komodą w końcu ujrzy światło internetowe ;).
Gorąca herbata, to nie tylko klimatyczny element zdjęć. To także mój sposób na przetrwanie w niskich temperaturach w pokoju. Choć są plusy niższych temperatur we wnętrzu. Ten fotogeniczny dymek dość długo się widocznie unosił nad kubkiem i miałam czas na robienie zdjęć.
To był już ostatni świąteczny post w tym….sezonie zimowym ;). Bo planuję w tym roku około listopada, grudnia jeszcze coś świątecznego na blogu zamieścić 🙂
ściskam
Iza
7 komentarzy
Pasuje tu ta czerwień 🙂
no bardzo ładnie i klimatycznie 🙂 Kiedy zobaczyłam parujący kubek, pomyślałam właśnie, że niska temperatura pomogła w 'parujących' ujęciach 😉
Fajnie tu wyszło 🙂 I te świece!
Cudna sypialnia, te drzwi…Wspaniała! Jestem pod wrażeniem.
dawno mnie tu nie było… a jest pięknie!!!!!!!!!!!!!!!
wszystkie zdjęcia są piękne -każde inne ,ale oddaje klimat miejsca.
[…] Może jeszcze pamiętacie jakie fazy urządzania przechodził ten pokój? Jeśli nie, pomogę Wam w rekonstrukcji zdarzeń. 😉 Najpierw opisałam Wam moje perypetie ze ścianą ombre. Potem pokazałam jak z mężem zrobiliśmy proste drewniane łóżko i stoliki nocne. Kolejny wpis był o nowym zagłówku ze starych drzwi oraz regale ze skrzynek po owocach. Drugie stare drzwi jako blat na biurko były tematem następnej odsłony pokoju letniego. Potem o tym pomieszczeniu pisałam w kontekście różnych aranżacji wnętrzarskich. Raz było to kobiecie wydanie w różu , raz świąteczna odsłona z mocnymi czerwonymi akcentami. […]