PEPEROMIA RAINDROP- ROZMNAŻANIE

ZIELONY DOM

Temat roślin jest mi bliski. Jeśli regularnie zaglądacie do mnie na instagram, lub chociażby na bloga w ostatnim czasie, wiecie, że rośliny to całkiem mocny punkt moich domowych wnętrz. Przez te parę lat, od kiedy zielone podbija coraz większe obszary mojego mieszkania, zaliczam porażki i sukcesy hodowlane. Biorąc pod uwagę ilość roślin, które aktualnie posiadam, to więcej jest tych sukcesów (lub sukcesów finansowych, dzięki którym stać mnie na ciągłe uzupełnianie dżungli 😉 ). Ku jasności, to raczej ta pierwsza wersja. 😉

Zadowalające efekty w rozroście miejskiej dżungli nie przyszły tak od razu. Najpierw była cała masa porażek i wyciągania wniosków. Jedną z takich porażek przekułam w małe zwycięstwo i dzięki temu powstał post o rozmnażaniu sukulentów. Ten wpis będzie podobny w temacie, lecz już nie jest wynikiem uśmiercania roślin, lecz przypadku. Bo przypadkowo utrąciłam liść od peperomii raindrop , a już ciekawość zaprowadziła mnie do tego, żeby włożyć go do wody i poczekać co się stanie. I dzięki mojemu eksperymentalnemu podejściu, do prawie wszystkiego w życiu, mogę dziś dla Was trochę poudawać wielkiego znawcę roślin i opowiedzieć Wam jak mieć frajdę z jednego liścia.

PEPEROMIA RAINDROP

Jak nie wiecie jeszcze o jakiej roślinie piszę, to zaraz się wszytko wyjaśni. Jest ona często mylona z bardzo popularną rośliną ( jedną z moich ulubionych) pilea peperomioides, tzw pieniążkiem. Obie mają odrobinę podobne w kształcie liście i są zielone. Na tym ich podobieństwo się kończy. Ta druga rozmnaża się dość łatwo przez nowe rośliny, które wypuszcza od korzeni. Raindrop już tak łatwo się nie „sprzedaje”. Tu trzeba więcej cierpliwości i zaangażowania.

W posiadanie tej peperomii weszłam w najprostszy sposób, zakupiłam. I to od razu dwie, bo cena i wygląd były atrakcyjne. 😉 Moim zdaniem, to dość mało wymagające rośliny. Wystarczy je regularnie podlewać, lekkie przesuszenie ( zapominalstwo) też zniosą i lubią dużo rozproszonego światła. Jeśli mają mniej słońca po prostu słabiej rosną. Rożnicę we wzroście możecie zobaczyć na zdjęciach poniżej. Obie peperomie gdy je zakupiłam były podobnej wielkości.  W domu stały w dwóch różnych miejscach.  I tak jedna przerosła drugą. Choć rok później okazało się, że był jeszcze jeden powód, ale o tym napiszę w dalszej części.

 

peperomia raindrops rozmnażanie, rośliny w domu, domowa uprawa, plant propagation, urbanjungle
Na lewym zdjęciu dla porównania u góry stoi rodzina pilea peperomioides a niżej pod nimi peperomia raindrops. Widać różnicę ?

ROZMNAŻANIE

Pewnego dnia tego roku z tej sporej już peperomii odłamał się liść. Był taki ładny, że szkoda było mi go wyrzucić. Wstawiłam go do wody. Do małego kieliszka. I tak zostawiłam w świętym spokoju, dolewając mu tylko od czasu do czasu do kielonka.  😉

peperomia raindrops rozmnażanie, rośliny w domu, domowa uprawa, plant propagation, urbanjungle

W pewnym momencie końcówka łodyżki zrobiła się czarna i lekko obślizgła. Miałam już wyrzucić liścia bo podejrzewałam, że zaraz rozłoży mi się w brzydki sposób w tym kieliszku. Jednak całe szczęście bywa, że brak mi czasu na takie proste czynności ( sic!). Gdy przypomniałam sobie po jakimś tygodniu lub dwóch co miałam zrobić, odkryłam, że liść ma się całkiem nieźle a z tego czarnego czegoś wyrastają korzonki.  Po kolejnym tygodniu lub dwóch wśród tych czarnych odnóży zaczęło majaczyć coś zielonego. Tak! To był pierwszy mały listek. 🙂

peperomia raindrops rozmnażanie, rośliny w domu, domowa uprawa, plant propagation, urbanjungle

Przy rozmnażaniu z liścia peperomii raindrop na pewno musicie uzbroić się w cierpliwość. Szczególnie wtedy, kiedy zaczynacie zabawę w okresie późno jesiennym lub zimowym. Wtedy trwa to trochę dłużej. Od ułamanego liścia, do liścia z małą gromadką „baby leafs” u łodygi czasami upływa kilka miesięcy. Nie prowadziłam dziennika hodowcy, więc uruchamiając mój mózg do gry skojarzeń faktów i różnych sytuacji i obrazów obstawiam średni czas około 3 miesięcy. Mania fotografowania też trochę pomogła w ustaleniu czasoprzestrzeni. 😉

Zdjęcie po lewej jest małą wskazówką. Ponieważ od czasu pierwszego ułamanego liścia, było ich jeszcze kilka, to śmiało mogę stwierdzić, że najlepiej ukorzeniają się w szklanym przeźroczystym naczyniu do którego dochodzi światło.  W ceramicznych pojemnikach listki mi gniły i nic z tego nie było.

peperomia raindrops rozmnażanie, rośliny w domu, domowa uprawa, plant propagation, urbanjungle

Kiedy taką nową roślinę wstawić do ziemi i co zrobić z liściem matką ?  Zastosowałam dwa sposoby i oba się sprawdzają. W pierwszym przypadku, nowych liści przy łodyżce urosło już bardzo dużo, a trzymanie ich dalej w wodzie moim zdaniem raczej już im nie służyło. Miałam wrażenie, że korzenie zaczynały gnić. Niestety posadzenie rośliny w ziemi razem z liściem-matką było nie możliwe, gdyż główny liść był za ciężki i cała roślina nie była w stanie utrzymać się w ziemi. Dlatego zaryzykowałam i odcięłam liścia, ale w 1/3 jego łodygi. Odcięcie go przy samych korzeniach mogło spowodować rozsypanie się całej rośliny w drobny mak. Jak widzicie na zdjęciach pod tym tekstem operacja się udała. Pacjent przeżył.

peperomia raindrops rozmnażanie, rośliny w domu, domowa uprawa, plant propagation, urbanjungle
Zdjęcie po lewej 4.2018, zdjęcie po prawej 10.2018

 

W dwóch kolejnych przypadkach nowe rośliny posadziłam razem z głównym liściem. Tyle, że tym razem był on mniejszy i z krótszą łodygą, a nowych liści było mniej,  za to mocniejsze i bardziej wyrośnięte. Oba liście posadziłam w jednej doniczce. Mają się dobrze jak widać na załączonym zdjęciu po prawej.

peperomia raindrops rozmnażanie, rośliny w domu, domowa uprawa, plant propagation, urbanjungle

WSKAZÓWKI I OBSERWACJE SAMOZWAŃCZEGO HODOWCY ZIELENI

Mając  w domu dwie takie same rośliny zakupione w tym samym czasie, którym zapewnia się odrobinę inne warunki można szybciej uczyć się na błędach i wyciągnąć wnioski.  Udało mi się nie zabić żadnej z dwóch peperomii raindrop, wręcz jedną uratować i bez wielkiego uszczerbku rozmnożyć na kilka nowych roślin. Jeśli jesteście ciekawi jak szybko rośnie ta roślina to dla porównania wstawiam dwa zdjęcia. Po lewej  portret z sierpnia 2017 a po prawej zdjęcie rodzinne z  października 2018.

Przez te 14 miesięcy roślina stała w miejscu, gdzie miała dostateczną ilość światła, ale bez bezpośredniego kontaktu ze słońcem. Podlewana latem co 2 dni , jesienią i zimą co 4 dni. Od czasu do czasu liście przemywam piwem. I tylko tyle. Siostra bliźniaczka tej wyrośniętej peperomii mimo iż z grubsza traktowana podobnie ( miała odrobinę mniej światła), nie za bardzo chciała się wykazać wzrostem.

Długo myślałam, że to kwestia nasłonecznienia rośliny. Jednak latem zaczęła mi dodatkowo flaczeć (najbardziej obrazowe słowo do jej ówczesnego stanu). Podjęłam próbę ratunku przez przesadzenie peperomii do nowej ziemi. Wtedy okazało się, że ma ona tylko jeden mały wątły korzonek.  W sumie to i tak dość długo na nim pociągnęła.

Miałam dwie opcje. Poodrywać wszystkie listki i zrobić wiele małych roślin, lub obmyć roślinę z ziemi i wstawić do wody. Wybrałam drugą wersję. Po tygodniu nie specjalnie odzyskała sprężystość. W obawie, że nie będzie ani dużej rośliny ani kilku małych oderwałam parę listków na rozmnażanie. To chyba wystraszyło peperomię bo odzyskała wigor, puściła miliony wielkich wypasionych korzeni i dodatkowo sporo młodych liści od korzeni. Tak ukorzenioną z powrotem wsadziłam do doniczki z ziemią i od tej pory ma się bardzo dobrze.

 

peperomia raindrops rozmnażanie, rośliny w domu, domowa uprawa, plant propagation, urbanjungle

Morał z tego taki , nie bójcie się eksperymentów.  😉 I wcale nie trzeba mieć ręki do roślin, ale otwartą na dziwne pomysły głowę i cierpliwość. A jak odżyła druga z peperomii możecie podziwiać poniżej.

peperomia raindrops-rozmnażanie, rośliny w domu, domowa uprawa, plant propagation, urbanjungle
Zdjęcie po lewej zrobione w 3.2018 zdjęcie po prawej w 10.2018.

Dajcie znać, czy post Wam się przydał i czy chcecie od czasu do czasu tu na blogu moje roślinne sukcesy, porażki i inne zielone historie. A jeśli uważacie, że komuś te informacje mogą pomóc, to będzie mi miło jak udostępnicie mu ten wpis.

ściskam

Iza

 

 

 

DOBRE STRONY JESIENI
FUERTEVENTURA ALL INCLUSIVE

11 komentarzy

  1. 4 listopada 2018 at 19:38 — Odpowiedz

    Super post! Nie wiedziałam o wielu rzeczach, nie miałam pojęcia, że kwiat można obmyć z ziemi i wstawić do wody dla wzmocnienia, a przede wszystkim nie widziałam o tej pięknej roślinie. Ostatnio też zaczęłam ściągać kwiaty do domu, niektóre rosną lepiej, inne padają, gdyż, tak jak Ty, podchodzę eksperymentalnie. Ale od kilku tygodni myślę o zrobieniu listy roślin, które mam (i liście roślin, które chcę mieć) oraz poczytaniu jak je pielęgnować bo pilea strasznie mi marnieje 🙁
    Pozdrawiam i czekam na kolejne posty z tego cyklu 😊

  2. Małgosia
    18 listopada 2018 at 20:47 — Odpowiedz

    Super tapeta w przedpokoju 🙂 Fajnie ożywia to wnętrze i pasuje do dżunglowego klimatu. Dlaczego nie było o niej posta? 😛 Czy był i przegapiłam? 😛 Też chce sobie zrobić podobną, ale w kuchnio – salonie, żeby nie było tak biało na białym. Widzę, że u Ciebie w domu podobnie, też biały idzie powoli w odstawkę 😉

    • 18 listopada 2018 at 21:00 — Odpowiedz

      wszystko czeka na swoją kolej. Z ważnych względów ilosc postów jest mniejsza. Siła wyższa 😉 A biały nadal jest baza. Nie idzie w odstawkę. Za rok lub dwa tej tapety pewnie juz nie bedzie bo mi sie znudzi 😉

      • Małgosia
        19 listopada 2018 at 10:06 — Odpowiedz

        Wiem, wiem, widziałam te „ważne względy” na instagramie i trzymam kciuki 🙂 Zresztą to Twój blog, możesz publikować co chcesz i kiedy chcesz. Ale wiedz, że apetyt czytelników jest duży 😛 Z każdym postem coraz większy 🙂 NIe moja wina, że Twojego bloga się czyta i ogląda jak dobrą książkę ;P

  3. Ola
    14 lutego 2019 at 15:59 — Odpowiedz

    Jejjjjj….jaki świetny post. Pełen profesjonalizm. Jakie zaangażowanie w temat. Uwielbiam takich ludzi – od razu widać pasję i dobrą rękę.

    A w temacie Raindrops to czy może przy tych Twoich eksperymentach udało Ci się ustalić dlaczego liście tracą swoją piękną zieleń i robią się jasne oraz dlaczego część liści jest „powyginana”? Dodam,że na pewno roślinka nie jest przelana…od początku wiedziałam że nie przepada za duża ilością wody.

    Serdecznie pozdrawiam i dziękuję za miłą foto-lekturę

    • 14 lutego 2019 at 19:08 — Odpowiedz

      Dzieki za tak miły komentarz 🙂 Powiem Ci ze zżółkły mi liście tylko od dołu i te najstarsze, wiec stawiam na to , że się zestarzały. Ewentualnie moze brakować im odżywienia. Wyginanie to tez zagadka, ale tez stawiam na trudny okres zimowy bo wiosną , latem i wczesną jesienią tak sie im nie robi. Przynajmniej u mnie do tej pory.

  4. Ivonne
    1 marca 2019 at 12:30 — Odpowiedz

    gratuluję sukcesów i pięknego posta 🙂

  5. Oliwia
    11 marca 2019 at 23:09 — Odpowiedz

    Moja stopniowo gubiła liście, jeden po drugim, mam też wrażenie że praktycznie nie miała korzeni bo strasznie „bujała” się w doniczce 🙁 Teraz pozostał mi jeden liść i też trzymam go w kieliszku, mam nadzieję że się obudzi…

    Swoją drogą – świetny post, dużo obrazowych zdjęć, a te na przestrzeni czasu pewnie wymagały pracy 🙂

    • 11 marca 2019 at 23:15 — Odpowiedz

      Moje nie specjalnie gubiły liście, ale im te liście flaczały. I tak jak pisałam, jedna z nich nie miała prawie korzeni. Dlatego wstawiłam do wody cała i się super ukorzeniła.
      Co do zdjęć, dość często mam aparat pod ręką, więc nie tak trudno zrobić zdjęcia różnym stadiom roślin. Dodatkowo są one wdzięcznym foto tematem. 😉 I dziekuję, za miłe słowa. Cieszę, się, że post ma dobry odzew i może komuś pomóc.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MENU

Back

Udostępnij