SZAFA ZE SKLEJKI -DIY

SZAFA NA WYMIAR

W pierwszym poście o metamorfozie pokoju dla braci pisałam o łóżku piętrowym na wymiar. Jednak to nie jedyny mebel, który jest robiony przeze mnie i mojego męża według mojego projektu, tak by w pełni wykorzystać mały metraż pomieszczenia. Kolejnym z nich jest szafa ze sklejki- na wymiar. Jak od stolarza, ale jednak nie. Podjęliśmy wyzwanie. Wydawało nam się, że jak zrobiliśmy łóżko, to cała reszta pójdzie gładko. I nawet początki były obiecujące. Gdzie napotkaliśmy problemy i jak sobie poradzić, jak nie ma czasu, miejsca i możliwości na profesjonalne zabawy w meble postaram się opisać w tym wpisie.

SAMOZWAŃCZY STOLARZE

Tym razem oszczędzę Wam długich wstępów i genezy zmian w pokoju synów. Ciekawych i nie zorientowanych odsyłam do wpisu z łóżkiem. Jednak profilaktycznie, dla tych, którzy są tu pierwszy raz wspomnę, że ani ja ani mąż nie jesteśmy profesjonalistami. Nie mamy warsztatu, a wszelkie budowle czyniliśmy w pełni umeblowanym i zamieszkanym domu na 58m2 z plączącymi się między nogami i deskami dwoma bąbelkami.

Jeśli pamiętacie mój wpis o szafach PAX, to wiecie, że wcześniej w pokoju syna stała półtora metrowa, głęboka szafa z tej serii. Pożegnałam się z nią z wielkim żalem. Mieściły się w niej nie tylko rzeczy małego pana Y, ale też nasze, których nie mieliśmy już gdzie przechowywać. Projektując nowy system przechowywania w tym pokoju brałam pod uwagę, że prócz rzeczy starszego syna muszą zmieścić się też nowe rzeczy młodszego brata. Niestety część wspólnych przedmiotów takich jak walizki i torby, też musiały tu zamieszkać.

Szafę zaprojektowałam ze sklejki. To główny materiał mebli w pokoju chłopców. Jest łatwo dostępny, ciekawy w stylistyce i wygodny do zabawy w meble dla amatorów. Nie jedną szafę już skręcaliśmy z mężem, więc zrobienie jej samemu, kiedy wycięcie poszczególnych kawałków mogliśmy zlecić w supermarkecie, wydawało nam się całkiem proste. Jak złożenie kloców lego tyle, że bez instrukcji. No właśnie, a co z instrukcją ?

SZAFA ZE SKLEJKI – PROJEKT

Szafa wydaje się być dość prostym meblem. Pudełko z drzwiami i półkami w środku. Wystarczy dobrze wymierzyć i przemyśleć sposób połączenia elementów. My wiedzieliśmy, że bawienie się w klejenie i kołeczki jest nie dla nas. Nie mieliśmy na to miejsca, ani czasu. Postawiliśmy na metalowe kątowniki. Szybkie i mocne mocowanie. Minusem tego rozwiązania jest estetyka. Większość „brzydkich rzeczy” jest jednak schowana wewnątrz mebla i jest to koszt wizualny, który mogę ponieść, bo zyskuję o wiele więcej. Co? Czas i zdrowie psychiczne męża i moje. 😉

Projekt szafy zaczęłam od znalezienia jej miejsca w pokoju. Biorąc pod uwagę, że na niecałych 11 m2 muszą znaleźć się dwa łóżka, biurko, przestrzeń do zabaw i pojemna szafa, znalazłam dla tej ostatniej tylko jedno godne umiejscowienie. Stanęła w rogu przy oknie. Wnęka idealnie mieści szafę o szerokości 60 cm. Wykorzystałam prawie całą wysokość pokoju i możliwości sklejki w supermarkecie i szafa wyrosła na 2,5 metra wysokości. Ponieważ jeden z jej boków miał być oparciem dla blatu biurka, głębokość szafy jest dość spora bo 60 cm.

Początkowo plan na szafę był taki, by od dołu aż do wysokości 110 cm zrobić szuflady. Jestem ich fanką i najchętniej miałabym meble tylko z szufladami. Powyżej miał być drążek na odwieszanie ubrań i półki. Jednak musieliśmy znaleźć miejsce na wcześniej wspomniane torby i walizki, dlatego ostatecznie szuflady powstały tylko dwie, a na dole jest przestrzeń właśnie na nie.

SZAFA ZE SKLEJKI – KROK PO KORKU

PUDŁO SZAFY

Budowę szafy ze sklejki zaczęliśmy od zbudowania pudła. Do połączenia poszczególnych elementów użyliśmy metalowych kątowników o długości 14 centymetrów. W połowie szafy także zamontowana półka wzmacniająca konstrukcję. Poza kątownikami, dodatkowo wzmocniona na śruby od zewnątrz. Niestety ten montaż jest widoczny, ale bardzo mało rzucający się w oczy. Na plecy szafy przybiliśmy płytę HDF dociętą na wymiar w markecie.

DRZWI

Gdy mieliśmy już bazę, dopiero wtedy zaczęłam wymierzanie drzwi i szuflad. Bardzo bałam się kosztownej pomyłki, a tu o taką łatwo. Liczą się milimetry. Drzwi montowaliśmy tak, by zakrywały boki konstrukcji i aby bez problemu się otwierały, suma szerokość obu skrzydeł jest o 5 mm łącznie mniejsza niż szerokość obudowy. Z perspektywy czasu wiem, że wystarczyło by 2-3 mm mniej. Przynajmniej przy takich zawiasach jakie wybraliśmy.

Montaż zawiasów, to osobna historia. To nie jest takie łatwe na jakie wygląda. Latem już próbowaliśmy tej zabawy w Starachowicach, dzięki temu byliśmy mądrzejsi i nie wybraliśmy zawiasów wpuszczanych w mebel. Ogólnie polecam przejść się do marketu i obejrzeć wybór i na przykładach pokazanych nad półkami przyjrzeć się jak są montowane. Zrobić zdjęcie, nagrać filmik. To bardzo potem pomaga, szczególnie jeśli nie ma się w tym doświadczenia, jak w naszym wypadku. Mimo tego, jak możecie zauważyć na zdjęciu wyżej, mąż musiał wykonać kilka próbnych nawierceń, żeby dobrze dopasować drzwi za pierwszym razem.

SZUFLADY

Po zamontowaniu drzwi, zostały nam do wykonania szuflady, wewnętrzne półki i drążek. Z tymi pierwszymi nie było tak łatwo. Ze względu na ograniczenia maszyny do ciecia w markecie, musieliśmy trochę kombinować. Minimalna szerokość cięcia to 23 cm, a my potrzebowaliśmy czterech kawałków o szerokości 14 cm i dwóch 16 centymetrowych. Kupiliśmy więc sklejkę w podwójnej szerokości i pobliskiemu stolarzowi zleciliśmy przecięcie jej na pół. Jeśli zastanawiacie się, dlaczego nie kupiliśmy sklejki u stolarza i tam nie przycięliśmy, to odpowiedź jest jedna. Cena. Przecięcie 3 desek na pół kosztowało nas 50 zł. Cięcie jednej sklejki na wymiar w markecie to 3 zł.

Szuflady w całości wykonane są ze sklejki. Nie robiliśmy dna z płyty HDF. Szuflady muszą przetrwać moje małe dwa tornada, wiec postawiliśmy na solidniejszy materiał. Wyszło nie wiele drożej, a stabilniej i według mnie ładniej. Poza solidnością ważna była też estetyka (głównie dla mnie, nie dla męża), dlatego musieliśmy znaleźć alternatywę do kołków i klejenia frontów szuflad. Wykorzystaliśmy do tego narożne okucia i małe kątowniki montowane wewnątrz szuflady. Łączenia pudła szuflad od strony pleców odbyły się już tradycyjnie, na wkręty. Przycinając fronty szuflad, tak jak w przypadku drzwi bałam się 100% dopasowania do wnęki i możliwych tarć i zacinania się przy zamykaniu i otwieraniu. Wymiary frontów są o 1-2 mm mniejsze niż wnęka, która na nie czekała.

Na koniec została kwestia zamontowania prowadnic. Zakupiliśmy takie, które pozwalają szufladom na pełne wysunięcie. Dobrze jest zakupić prowadnice, zanim wymierzycie części na szuflady. Ich szerokość jest ważna przy wymiarach pudła szuflad. Samo mocowanie prowadnic do szafy nie należy do najlżejszych. Niestety nie podam Wam tu konkretnej instrukcji. Sami robiliśmy to metodą prób i błędów, aż się udało. Ważne, żeby wszystko dokładnie wymierzyć i obie prowadnice były idealnie równoległe do siebie.

PÓŁKI WEWNĘTRZNE I DRĄŻEK

Do pełni szczęścia brakowało już tylko wewnętrznych półek i drążka na wieszaki. Półki zamocowaliśmy na metalowe 10 cm kątowniki. Krótsze niż te trzymające całą konstrukcję. Z zewnątrz to mocowanie jest nie widoczne. Niestety drążek jest już umocowany na śrubki wkręcane od zewnątrz. Ponieważ tylko jeden bok szafy jest widoczny i dodatkowo wisi na nim gitara, tak bardzo mi nie przeszkadza, że śrubka jest widoczna. Tak na prawdę, pisząc tego posta musiałam iść zobaczyć, czy się nie mylę, bo nie pamiętałam, żebym ją tam widziała. 😉

W pokoju chłopców nie ma zaskakujących uchwytów w meblach. Zastosowałam mój ulubiony model DIY. Stylowy, pasujący do reszty mieszkania i tani. 😉 Tu znajdziecie instrukcję.

Gdy robiłam te zdjęcia Milo zaczynał pełzać. Gdy dodaję ten post, brzdąc zaraz zacznie chodzić.

Szafa gotowa. Jest pojemna i szyta na miarę. Ja jestem bardzo zadowolona z efektu. Już mniej tęsknie za PAX-em. Mam jego godnego następce i to od podstaw stworzonego przez nas. Z czasem, jeśli będzie potrzeba, swobodnie możemy szafę poddać metamorfozie i na przykład wrócić do mojego pierwotnego projektu – szuflady od samego dołu.

PIENIĄDZ, PANI, LICZY SIĘ PIENIĄDZ

Zanim skończyłam pisać ten post zrobiłam na instagramie ankietę, czy wystarczy Wam tylko instrukcja jak zrobiliśmy szafę, czy równie ważny jest kosztorys. Myślałam, że jesteście tu ze mną dla ładnych obrazków, ale okazuje się, że lubicie mięcho.. 😉 Także zgodnie z życzeniem, to co najciekawsze, cyferki.

W projekcie wykorzystaliśmy głównie sklejkę 12 mm, ale też 9 mm (pudło szuflad) i płytę HDF. Dokładne ceny sklejki w supermarkecie budowlanym podałam we wpisie z łóżkiem DIY. Do połączenia wszystkich elementów wykorzystaliśmy różnego rodzaju kątowniki i śrubki oraz prowadnice do szuflad.

  • sklejka na pudło, półki, szuflady i drzwi – 383 zł
  • płyta HDF na plecy szafy – 11 zł
  • cięcie sklejki w markecie na poszczególne elementy szafy- 54 zł
  • cięcie sklejki u stolarza (małe elementy)- 50 zł
  • drążek sosnowy – 15 zł
  • metalowe kątowniki , okucia do szuflad i wkręty – 190 zł
  • prowadnice do szuflad -40 zł
  • zawiasy -56 zł
  • uchwyty skórzane -pasek 20 zł+śruby około 15 zł= 35 zł

Łączny koszt wykonania szafy to 834 zł.

Czy da się taniej ? Da, jeśli nie robicie szuflad. Gdybyśmy je zastąpili zwykłymi półkami, koszt byłby mniejszy o około 150 zł. Dla mnie jednak najważniejsze w tym wszystkim jest to, że szafa jest w wymiarach jakich potrzebowałam, a w środku ma taki układ funkcjonalny, jaki aktualnie jest nam niezbędny do przechowywania w niej rzeczy.

SZAFA ZE SKLEJKI-EFEKT KOŃCOWY

Projekt bez efektu końcowego się nie liczy. Dlatego teraz część posta, dla tych którzy są tu dla ładnych obrazków. Szafa w całej okazałości już w urządzonym pokoju. Ponieważ w jej bliskim otoczeniu dużo się dzieje, ale trochę za dużo by umieścić w jednym poście, zrobiłam małą selekcję. Ta okolica, która kryje kolejne projekty DIY będzie miała swoją odsłonę w oddzielnym wpisie. Ta część, w której korzystaliśmy ze sklepowych gotówców (tak! nie wszystko robiliśmy sami od podstaw) będzie miała również dziś swą premierę.

KĄCIK MALUCHA

Cała metamorfoza pokoju była spowodowana pojawieniem się nowego członka rodziny. Mały pan Y zyskał brata i niestety musiał podzielić się pokojem. Już wiecie, gdzie śpi starszy brat, teraz kolej na część małego pana M. Na przeciwko łóżka piętrowego znalazło się miejsce na najprostsze łóżko dla malucha. Bardzo zależało mi na jasnym drewnie. Chciałam, żeby tym razem pokój był bardziej stonowany. Że mi nie wyszło to już wiemy (patrz: tapeta), ale że nie wyszło mi jeszcze bardziej, dowiecie się na końcu wpisu

Łóżko dla Milo zakupiłam na olx. Mimo iż jest to najtańsza wersja łóżka w IKEA, nie chciałam bardzo inwestować, bo nie byłam pewna jak bardzo będzie ono wykorzystywane. Aktualnie syn nadal śpi z nami w łóżku a do swojego trafia okazjonalnie w ciągu dnia. Mam cichą nadzieję, że gdy tylko skończę karmić piersią pały pan M zaprzyjaźni się bardziej ze swoim łóżkiem. Wiem, że lubicie cyferki więc zdradzę Wam, że za łózko z materacem (nie używane, co było widać) zapłaciłam 100 zł.

IVAR -najlepszy przyjaciel dziecięcego pokoju

Jeśli zajrzycie w inspiracje na pintereście pokojów dziecięcych zobaczycie jak w wielu z nich znajdują się niepozorne szafki IVAR. Zdobyły szturmem wnętrza i ja się wcale nie dziwie. Są z drewna, są proste w formie i mają dwie wielkości. Genialna baza do kreatywnych działań. W pokoju chłopców również się znalazły. Szafa, którą zbudowaliśmy nie jest wystarczająca. Poza tym nigdy za dużo miejsca do przechowywania. Ja ustawiłam trzy płytsze, 30-to centymetrowe wersje szafek IVAR na sobie. Oczywiście są przymocowane do ściany. Dodatkowo wybieliłam je rozcieńczoną biała farbą akrylową. Wizualnie pasują do szafy ze sklejki. Zajmują naprawdę nie wiele przestrzeni. Zaczynają się zaraz za otwartym skrzydłem drzwiowym i nie zabierają przestrzeni w ciągu komunikacyjnym pokoju.

Zaraz za drzwiami znajduje się metrowa nie wykorzystana ściana. Do tej pory nie wiele się tam działo. Przestrzeń o głębokości równej ościeżnicy drzwi nie wiele pozwalała tam zdziałać. Jednak ja nie mogłam tak tego zostawić i pojawiły się na niej wieszaki. Oczywiście projekt DIY i jego instrukcje znajdziecie tutaj. Sprawdza się to rewelacyjnie. Starszy syn może odwiesić plecak i worek ze strojem sportowym, bluzę na następny dzień i co mu jeszcze przyjdzie do głowy. Większość dnia drzwi są otwarte więc cały ten misz-masz wieszakowy znika za nimi i nie drażni moich wrażliwych na bałagan oczu. 😉

COLORES DE MI ALMA lubi kolor

Plan kolorystyczny na ten pokój było dużo bardziej stonowany niż wyszło na koniec. Myślałam, że kolorem zagram głównie w dodatkach, a meble zostawię stonowane jako dobrą bazę do dalszych dekoratorskich zabaw. Gdy robiłam zdjęcia, które oglądaliście powyżej czegoś ciągle mi na nich brakowało. Stwierdziłam, że po tej stronie pokoju jest za mdło. Szybko podjęłam decyzję, że przemaluje łóżeczko. Ono z nami będzie i tak krótko (maksymalnie jeszcze dwa lata). I to była dobra decyzja. Przynajmniej moim zdaniem. A Wy jak sądzicie ? (dla zainteresowanych, to kolor tikkurila nr S440)

Milo na ten moment korzysta z łóżka okazjonalnie, za to z pokoju już pełną parą. W dolnej szafce za łóżeczkiem są zabawki, do których ten sprytny chłopiec od razu znalazł dojście. Sam zamyka i otwiera szafki ( IVAR ma wyżłobienie w drzwiach, które mu to ułatwia), a ja, gdy on urzęduje między drzwiczkami mogę coś zrobić. Tym razem, robiłam zdjęcia. 😉

PLANY NA ZMIANY

Ta część pokoju naturalnie w przyszłości będzie musiała przejść zmiany. Gdy Milo wyrośnie ze swojego łóżeczka przestrzeń w tym miejscu się uwolni. Ja mam już 101 kolejnych pomysłów, ale tak na prawdę, czekam na rozwój sytuacji. Zobaczymy czego za 2 lata będzie najbardziej brakować w tej przestrzeni chłopakom. Wtedy mama z tatą znów wkroczą do akcji, żeby żyło się im wygodniej i ładnie.

Jeśli ten wpis zainspirował kogoś do zabawy w stolarza mimo braku umiejętności, to właśnie o to mi chodziło. Bo nawet jeśli się obawiacie, że coś nie wyjdzie, to najważniejsze jest spróbować. Z każdą kolejną szafą będzie łatwiej i szybciej. 😉 A może odkryjecie w sobie talenty, o których nie mieliście pojęcia? Tak jak mój mąż. 😉

ściskam

Iza

INTELIGENTE OŚWIETLENIE W DOMU
PRZEDPOKÓJ-SZYBKA METAMORFOZA KOLOREM

18 komentarzy

  1. Aneta
    3 marca 2020 at 11:20 — Odpowiedz

    Świetna szafa! Taka w moim guście <3 Ja od pół roku próbuję przepchnąć u męża pomysł na drzwi do szafy ze sklejki! Bo korpus już jest i narazie jest zasłonka 😀 i też myślałam o skórzanych uchwytach. Gdzie kupujesz takie ładne skórzane pasy? Na allegro ostatnio widziałam tylko takie brzydkie, rude albo czarne…

    🙂

    • 3 marca 2020 at 14:50 — Odpowiedz

      To trzymam kciuki za przepchniecie pomysłu 🙂 A paski kupuje w sklepie skrzyniaskarbow. Mają duży wybór.

  2. 3 marca 2020 at 11:29 — Odpowiedz

    Czy szafa była czymś zaimpregnowana?
    Świetne efekty 😄

  3. asia
    3 marca 2020 at 12:04 — Odpowiedz

    Super, jestem pod wrażeniem i szafy i kolorów. Pięknie. Nie wiem czy szafę się odważę, ale coś na pewno wykorzystam:)

    • 3 marca 2020 at 16:38 — Odpowiedz

      Dzięki wielkie. Warto się przełamać i zacząć coś robić. Można zacząć od małych form. Niedługo będzie wpis z małym DIY że sklejki

  4. 3 marca 2020 at 12:13 — Odpowiedz

    Czy szafa została czymś zaimpregnowana?

    Świetny efekt! 😄

    • 3 marca 2020 at 16:36 — Odpowiedz

      Na razie jest w stanie surowym. Obserwuje czy ma to sens..Jeśli się nie sprawdzi będę impregnowac zapewne ługiem i białym olejem

  5. 4 marca 2020 at 11:13 — Odpowiedz

    Jestem zachwycona! Oj gdyby mój mąż był złotą rączką – marzenie 🙂

    • 4 marca 2020 at 11:30 — Odpowiedz

      Mój mąż nawet nie wiedział, że jest z lata rączką, póki mu nie uświadomiłam drzemiacych w nim pokładów ukrytego talentu 😅

  6. Michał I.
    10 marca 2020 at 08:43 — Odpowiedz

    Genialnie to wyszło! Podoba mi się naturalny kolor szafy! Nic dodać, nic ująć – prezentuje się genialnie 🙂

  7. Monika
    18 maja 2020 at 17:06 — Odpowiedz

    Zbieram szczękę z podłogi…jestes Kobieta Rakieta po prostu😉trafiłam tu jakoś przez przypadek ( za to kocham Instagram) i zamierzam w wolnych chwilach poobserwowac jakie cuda wyczyniasz. Lada moment będę szykować pokój dla moich dwóch pociech…dwoch Córek 😆 i zbieram inspiracje, a coś mi sie wydaje ze znajdę ich u Ciebie sporo🙂pozdrawiam

    • 19 maja 2020 at 00:19 — Odpowiedz

      haha dzieki 🙂 Fajnie, że do mnie trafiłas. Cieszę się, że tu ci sie podoba 🙂 Fajne wyzwanie przed tobą 🙂 Choc ja mam dwóch synów, ale mysle, że duzo rozwiazań jest uniwersalnych i mogą sie przydac przy pokoju twoich córek 🙂

  8. Viper
    10 lipca 2020 at 08:47 — Odpowiedz

    Kurczę wygląda to fajnie ale ja bym się trochę obawiał sklejki – mało solidny materiał generalnie. Natomiast bardzo podoba mi się pomysł aby użyć płytki perforowane (kątowniki w zasadzie) do montażu. Ciekawy projekt ogólnie 🙂

  9. Agata
    25 września 2020 at 09:25 — Odpowiedz

    Świetny projekt! 🙂 Kupiliśmy właśnie szafę pax i zastanawiam się czy jest możliwe dorobienie do niej drzwi ze sklejki i czy to będzie trudne. Ciekawi mne gdzie kupiłaś sklejkę, podobno trudno o dobrą jakość tego materiału? 🙂

    • 25 września 2020 at 12:08 — Odpowiedz

      Dorobienie drzwi że sklejki do PAX jest możliwe. Sama rozważam te opcję, bo mam jedne uszkodzone drzwi i to zawsze jest jakiś pretekst do zmian 😉 sklejki możesz kupić w marketach budowlanych. Największa to 2.5 m na 1.5 m więc na drzwi starczy. Dotną Ci ja tam na miejscu. Tylko na drzwi bierz gruba 18mm .
      Co do jakości, kupowałam w Leroy, Castoramie i w tartaku i najbardziej pasowała mi z Leroy

  10. Marta
    12 października 2020 at 10:38 — Odpowiedz

    No to jest dopiero DIY z wysokiej półki! Rzadko się widuje szafy zrobione od A do Z własnym sumptem – a ta jeszcze do tego świetnie wygląda! Prostota i funkcjonalność, uwielbiam! I sporo sprytnych rozwiązań widzę. Super efekt!

  11. Natalia
    17 października 2020 at 20:42 — Odpowiedz

    Super! Genialnie! Jestem zainspirowana! Wraz z mężem tworzymy własną 🙂

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MENU

Back

Udostępnij